Prokurator pod nazwiskiem wypowiedziała się w książce o Ziobrze. "Od sekretarek dowiedziałam się, że nie będę już chodzić do sądu"

Autor:
pp/kg
Źródło:
tvn24.pl
Sędzia Gąciarek: sama idea, że sędziowie są delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości jest patologią
Sędzia Gąciarek: sama idea, że sędziowie są delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości jest patologiąTVN24
wideo 2/3
TVN24Sędzia Gąciarek: sama idea, że sędziowie są delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości jest patologią

Prokurator Anna Adamiak od sześciu lat wykonuje swoje obowiązki w Wydziale Postępowania Sądowego Prokuratury Regionalnej w Warszawie. We wtorek dowiedziała się, że od października nie uwzględniono jej w wokandach sądowych. Jednocześnie prokurator jest jedną z dwóch osób, która wypowiada się pod nazwiskiem w książce dziennikarki Renaty Grochal o Zbigniewie Ziobrze, która właśnie ukazała się na rynku.

O sprawie napisała we wtorek wieczorem na Twitterze dziennikarka "Newsweeka" Renata Grochal. "Prokurator Anna Adamiak, która pod nazwiskiem zgodziła się mówić o (Zbigniewie - red.) Ziobrze w mojej książce, została odsunięta od występowania w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, co należało do jej zadań od sześciu lat. Zemsta Ziobry dosięga kolejnych osób, które bronią standardów i praworządności" - przekazała.

Anna Adamiak w prokuraturze pracuje od ponad 35 lat. W rozmowie z tvn24.pl potwierdziła informację, że od października nie uwzględniono jej w wokandach sądowych.

- Od sześciu lat wykonuję swoje obowiązki w Wydziale Postępowania Sądowego Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Wczoraj w taki mało zręczny sposób, bo od pań sekretarek, dowiedziałam się, że nie będę już chodzić do sądu, co było moim podstawowym obowiązkiem jako prokuratora wydziału sądowego. Nikt mnie o tym nie uprzedził, ja udałam się do swoich przełożonych, żeby uzyskać informację, jaki jest powód. Finalnie dowiedziałam się, że zostaję w wydziale sądowym, ale że tak naprawdę będzie się poszukiwało dla mnie innej pracy, natomiast nie wiem, co będę robiła - przekazała.

- Nie traktuję tego w kategorii krzywdy, tylko niezrozumiałej sytuacji, bo nie znajduję żadnych podstaw merytorycznych do oceny mojej pracy, by nie wykorzystać mojej wiedzy i doświadczenia w sądzie - oświadczyła. - Przede wszystkim zwracam uwagę na formę, jak traktuje się osobę, kogokolwiek, nieważne czy prokuratora, czy pracownika sekretariatu. Wypadałoby najpierw mnie poinformować, że ja już nie będę chodziła do sądu - dodała.

Grochal: od początku miałam obawę, czy tych ludzi nie dotknie zemsta Zbigniewa Ziobry

Renata Grochal w rozmowie z tvn24.pl wyraziła przypuszczenie, że takie działanie jest związane z wypowiedziami prokurator Adamiak w jej książce "Zbigniew Ziobro. Prawdziwe oblicze", która właśnie ukazała się na rynku.

- Zbierając materiały do tej książki, szukałam osób, które odważyłyby się pod nazwiskiem wypowiedzieć w sprawie ministra Zbigniewa Ziobry. Zależało mi, żeby to były informacje z pierwszej ręki, chciałam, by to były osoby, które na różnych etapach życia zetknęły się z prokuratorem generalnym. Namawiałam wiele osób, które ostatecznie nie zdecydowały się na to w obawie przed zemstą Ziobry. Udało się z dwójką prokuratorów, Anną Adamiak i Jerzym Mierzewskim, prokuratorem, który rozbijał mafię pruszkowską - opowiadała.

- Od początku miałam taką obawę, czy tych ludzi nie dotknie zemsta Zbigniewa Ziobry albo jakieś negatywne konsekwencje z powodu wypowiedzi pod nazwiskiem w mojej książce. Teraz niestety wydaje się to potwierdzać, przynajmniej w przypadku pani prokurator. Mam nadzieję, że będzie mogła dalej pracować w prokuraturze i jej kompetencje oraz doświadczenie zawodowe zostaną wykorzystane - dodała dziennikarka "Newsweeka".

Redakcja tvn24.pl skierowała pytania do Prokuratury Regionalnej w Warszawie w sprawie prokurator Anny Adamiak. Do czasu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:pp/kg

Źródło: tvn24.pl

Pozostałe wiadomości