Jej zdaniem, jest atakowana za opinie takie, jak choćby na temat Grodzkiej, bo po wstąpieniu do Unii Europejskiej zaczęły w naszym kraju ujawniać się ideologie genderowe, lewicowe i feministyczne i cały czas "w ekspansywny oraz niezwykle agresywny sposób do nas docierają".
Obecnie mamy też do czynienia - w opinii Pawłowicz - z falą roszczeń środowisk homoseksualnych.Uważa, że przyczyną ataków na jej osobę jest również fakt, iż reprezentuje ona Prawo i Sprawiedliwość oraz łączenie jej z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. A także to, że dla dziennikarzy nie jest łatwym rozmówcą, mówi to co myśli, nie boi się i to budzi agresję.Oceniając media posłanka stwierdziła, że nie starają się one być obiektywne, gdyż są nieodłączną częścią obozu władzy. - Nie można normalnym nazwać zjawiska, w którym media niszczą opozycję i nie kontrolują rządu - powiedziała Pawłowicz gazecie.
O związkach partnerskich i Grodzkiej
Na posłankę PiS posypały się ostatnio gromy za jej wypowiedzi w Sejmie podczas debaty ws. związków partnerskich.
Powiedziała wtedy m.in., że takie związki są "jałowe, bezproduktywne dla społeczeństwa, ekshibicjonistyczne i służą zaspokajaniu popędu seksualnego".
Zaś na spotkaniu z czytelnikami "Gazety Polskiej", posłanka PiS szydziła ze zmiany płci przez posłankę Grodzką.
Mówiła m.in.: "Jak ja widzę faceta koło siebie, jak ja mam mówić "proszę pani? (...) No, naprawdę twarz boksera (...). To nie jest tak, że jak ktoś się nażre hormonów i sobie operacji trochę zrobi, to się stanie kobietą, kod genetyczny decyduje".
Autor: mac//kdj / Źródło: "Nasz Dziennik", PAP