Mimo wypadku nie zamkną lunaparku

Właściciel do rozmowy z reporterem TVN24 podszedł niechętnie, ale nie ma sobie nic do zarzucenia
Właściciel do rozmowy z reporterem TVN24 podszedł niechętnie, ale nie ma sobie nic do zarzucenia
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Wesołe miasteczko w Wolborzu mimo niedzielnego wypadku z udziałem dwóch dziewczynek nie zostanie zamknięte. Burmistrz Wolborza Elżbieta Ościk twierdzi, że przyczyną nie była zła organizacja wesołego miasteczka. Zaś właściciel nie ma sobie nic do zarzucenia.

W niedzielę po godz. 20 dwie ok. 10-letnie dziewczynki zostały ranne, gdy wypięły się dwa wagoniki kolejki górskiej w wesołym miasteczku.

Jak relacjonowali policjanci, wypięły się dwa ostatnie wagoniki kolejki górskiej, które następnie gwałtownie zahamowały. Dziewczynki siedzące w jednym z wagoników uderzyły twarzami o barierkę zabezpieczającą. Lekkich obrażeń doznali także kobieta i mężczyzna z drugiego wagonika. Ranni trafili do szpitala.

Burmistrz Wolborza Elżbieta Ościk o wypadku

Burmistrz Wolborza Elżbieta Ościk o wypadku

- Być może była to złośliwość rzeczy martwych. Na ten temat mają się wypowiadać fachowcy, nie ja. Natomiast proceduralnie nie sadzę, żeby były błędy - mówi dziś burmistrz Wolborza Elżbieta Ościk.

Właściciel, który niechętnie rozmawiał z reporterem TVN24, nie ma sobie nic do zarzucenia. - Oceniam, że jest bezpiecznie, mamy wszelkie pozwolenia - stwierdza właściciel. Jak dodaje, "wszystko ma prawo się wydarzyć" - i dlatego wesołe miasteczko pozostanie czynne.

Źródło: tvn24

Czytaj także: