Przyczyną dymisji historyka była jego wypowiedź dla radia TOK FM, w której zasugerował, że Lech Wałęsa niesłusznie otrzymał status pokrzywdzonego przez służby bezpieczeństwa PRL i uznał tę sprawę za "wrzód na ciele IPN". - Lech Wałęsa otrzymał go w sytuacji niewyjaśnionej, jeśli chodzi o życiorys. Mieliśmy dylemat, czy należy przeciąć tego typu wrzody tkwiące w historii instytucji, czy udawać, że tych wrzodów nie ma - mówił wtedy Żaryn.
Akcja - reakcja
Ponieważ wypowiedź wywołała medialną burzę, Żaryn oddał się do dyspozycji szefa IPN Janusza Kurtyki. Ten zaś 9 kwietnia zdecydował o dymisji podwładnego.
Po dymisji Żaryn mówił, że nie wie jeszcze, czy w ogóle zostanie w Instytucie. - To będzie słodka tajemnica - moja i prezesa - ucinał pytania w rozmowie z TVN24.
O samej wypowiedzi na temat Wałęsy mówił zaś: - Mam wadę, nie lubię kłamać, ale czasem nie należy mówić wszystkiego co się myśli. Postaram się lepiej rozdzielać głos, jednym mediom w sposób bardziej szczery, innym mniej. Nie ze wszystkimi będę się dzielił swoimi przemyśleniami, nie wszystkie na to zasługują - zdeklarował.
Człowiek Kurtyki
51-letni dziś dr hab historii Jan Żaryn w styczniu 2006 r. zastąpił Pawła Machcewicza na funkcji szefa pionu badawczo-edukacyjnego - gdy nowym prezesem IPN został Kurtyka. Krótko przed swoja dymisją Żaryn został odznaczony przez prezydenta RP krzyżem komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, razem z innymi historykami IPN.
Jest absolwentem historii Uniwersytetu Warszawskiego w 1984 r. Specjalizuje się w dziejach najnowszych, a szczególnie w historii Kościoła katolickiego w Polsce w XX. wieku, obozu narodowego, dziejach politycznych emigracji po 1945 r.
Źródło: tvn24.pl, Bild.de