Prezydent Komorowski pytany, czy przychyla się do propozycji PO, aby osłabić prezydenckie weto, odpowiada: - Zadecyduje to, czy prezydent potrafi postępować tak, aby nie powstawało wrażenie, że działa na złość lub utrąca ważne reformy, jak się przecież zdarzało - odpowiada.
Zdaniem Bronisława Komorowskiego, w finansach publicznych trzeba szukać pewnych oszczędności przy jednoczesnym - być może - podnoszeniu podatków. A także szukać takich rozwiązań, które w średnim albo krótkim terminie nie przyniosą tąpnięcia poparcia wyborczego.
Pokazać reformatorską twarz
- Moja opinia jest taka, że w okresie do wyborów parlamentarnych warto byłoby pokazać reformatorską twarz Platformy, szukając takiego obszaru do reformowania, który byłby najmniej kosztowny politycznie - mówi Komorowski. - Dzisiaj bowiem radykalnych reform domagają się najczęściej ci, którzy liczą na to, że PO połamie sobie na nich zęby - stwierdza rozmówca "Rz" i dodaje, że "trzeba szukać takich rozwiązań, które w średnim albo krótkim terminie nie przyniosą tąpnięcia poparcia wyborczego".
Komorowski mówi też, że będzie "próbował zachęcić [rząd - red.] do wybrania takich obszarów, w których można byłoby zaproponować głębsze działania reformatorskie już po wyborach parlamentarnych, ale zacząć je teraz.
W wywiadzie dla "Rz" prezydent przyznaje również, że jego "liberalizm gospodarczy jest ograniczony", a "sentymentem" darzy społeczną gospodarką rynkową. Powraca również do pomysłu na okręgi jednomandatowe, ale tylko w wyborach samorządowych.
"Nie można negocjować ze wszystkimi jednocześnie"
Prezydent zabiera także głos w sprawie krzyża przed Pałacem. - W sprawie krzyża nie da się negocjować ze wszystkimi jednocześnie, bo można się zanegocjować na śmierć - twierdzi Komorowski. Według niego, najlepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie krzyża do kościoła św. Anny, o co apeluje Prezydium Konferencji Episkopatu oraz prymas Polski.
Źródło: "Rzeczpospolita"