Hofman: Polacy jak Indianie w rezerwatach

Hofman:  Polacy jak Indianie w rezerwatach
Hofman: Polacy jak Indianie w rezerwatach
Źródło wideo: RMF FM/fot. PAP
Źródło zdj. gł.: RMF FM/fot. PAP
Polacy jak Indianie w rezerwatach - tym według rzecznika PiS Adama Hofmana może skończyć się dążenie rządu Donalda Tuska do większej integracji z UE. - Polska ma być jedynie "strefą zamieszkiwania Polaków" - powiedział w RMF FM Hofman, zaznaczając jednocześnie: - To nie jest wymarzone miejsce do życia dla mojego syna.

Hofman powtórzył to, co mówi od kilku dni PiS: polityka zagraniczna obecnego rządu zagraża suwerenności. Chodzi o ubiegłotygodniowe wystąpienie szefa MSZ Radosława Sikorskiego w Berlinie, gdzie opowiedział się za pogłębieniem integracji w UE (Komisja Europejska miałaby mieć większe uprawnienia i mogłaby m.in. za zgodą Parlamentu Europejskiego ingerować w budżety krajów członkowskich) i zaapelował do Niemiec o ratowanie strefy euro.

To samo powtórzył potem premier Donald Tusk.

Sikorski to teraz drugi minister spraw zagranicznych Niemiec. On położył na stole polską suwerenność Adam Hofman

"Chyba nie uwierzył pan w tych Indian?"

- Sikorski to teraz drugi minister spraw zagranicznych Niemiec. On położył na stole polską suwerenność - stwierdził Hofman. I dodał: - Jak mówi o federacji, to mówi, że część suwerenności trzeba oddać Brukseli. Czyli zamiast "więcej wolnego rynku" mamy więcej nakazów i fiskalizmu brukselskiego, co moim zdaniem jest sprzeczne z tym, do czego wchodzili Polacy. To była unia ojczyzn.

W opinii Hofmana, według rządu Tuska mamy być jak Indianie - w rezerwatach. - Strefa zamieszkiwania Polaków, którzy mówią po polsku, ale sami o sobie nie stanowią, to nie jest wymarzona Polska dla mojego syna - zaznaczył polityk PiS.

Potem szybko zaczął się wycofywać z porównania Polaków do Indian w rezerwatach.

- Przejaskrawiam, mówię to trochę żartobliwie, trochę nie... - zaczął się tłumaczyć w pewniej chwili Hofman. I dodał zwracając się do dziennikarza RMF FM: - Przecież chyba nie uwierzył pan w tych Indian? No, to było po prostu... No, nie ma pan poczucia humoru.

Grają na siebie

Nie zrezygnował natomiast z krytyki rządu. Jego zdaniem, rządzący mają teraz dwie motywacje, jeśli chodzi o działanie ws. kryzysu w UE.

- Jedna to ideologiczna, bo dzisiejsza Platforma w tym głównym nurcie to jest przecież kontynuacja KLD, która od zawsze mówiła, że Europa powinna być silną federacją, a Polska jako państwo unitarne nie ma sensu, raczej kilka regionów konkurujących w ramach Unii Europejskiej. A z drugiej strony kwestia taktyczna - pod koniec prezydencji Donald Tusk miał dość siedzenia za drzwiami i postanowił pójść w awangardzie i powiedzieć głośno - ustami Radka Sikorskiego - to, co Niemcy myślą od dawna, tylko wstydzą się powiedzieć - stwierdził rzecznik PiS.

I dodał: - Określenie gracze w tym znaczeniu byłoby trafne, gdyby oni grali o wzmocnienie pozycji Polski, czasem kosztem swoich karier politycznych, a oni grają o wzmocnienie swojej pozycji kosztem suwerenności Polski.

"Suwerenności nie oddamy"

Hofman zapowiedział, że w tej sytuacji PiS będzie bronić niepodległości Polski. 13 grudnia PiS organizuje w stolicy marsz niepodległości). - To jest bardzo dobra data, bo to jest z jednej strony duży marsz, który przypomina o tym, co w polskiej historii było złe, a z drugiej strony pokazuje, że tak łatwo tej suwerenności nie oddamy i także metodami demokratycznymi będziemy jej bronić. Jeśli trzeba, to także w pochodach - powiedział Hofman.

W marszu niepodległości 13 grudnia trzeba wykorzystać symbolikę solidarnościową, żeby zwrócić uwagę Polaków. Inaczej Polaków się nie obudzi hofman

I dodał: - W marszu niepodległości 13 grudnia trzeba wykorzystać symbolikę solidarnościową, żeby zwrócić uwagę Polaków. Inaczej Polaków się nie obudzi.

Jego zdaniem, trzeba jej bronić przed tymi, którzy chcą superpaństwa, w którym nie ma państw narodowych. Jak zaznaczył, "wcześniej Unia była unią ojczyzn. Teraz Unia Europejska to nie taka Unia, do której wchodziliśmy".

- Uważam, że tym razem bez czołgów, ale przy pomocy siły ekonomicznej, politycznej i trochę nonszalancji naszej klasy politycznej, która dziś rządzi może dojść do zrzeczenia się tego o co zabiegaliśmy przez wiele lat. Czyli o tym byśmy sami decydowali, jakie kierunki polityki zagranicznej prowadzimy, o tym żebyśmy to w komisji parlamentu polskiego, a nie w Bundestagu decydowali czy polski budżet jest dobry.

Źródło: RMF FM

Czytaj także: