Ministerstwo Zdrowia na razie nie oszacowało nawet kosztów realizacji listopadowej zapowiedzi premiera. Ale to nie martwi specjalnie Zbigniewa Chlebowskiego, który ciągle przekonuje, że temat refundowania zapłodnienia metodą in vitro jeszcze w tym roku jest ciągle aktualny. Szef klubu PO przekonuje, że finansowanie można rozpocząć z rezerwy NFZ, pod warunkiem, że koszty nie będą zbyt duże. Problem w tym, że innego zdania jest Fundusz.
- To nierealne - mówi "Dziennikowi" jeden z pracowników NFZ. A centrala wyjaśnia: "Ustawa regulująca kwestie związane z zapłodnieniem pozaustrojowym to wciąż jeszcze nieokreślona przyszłość, a tymczasem pieniądze z planu NFZ na 2009 r. musiały zostać już zagospodarowane. W dodatku należy się w tym roku spodziewać mniejszych wpływów ze składek, niż zakładano we wrześniu ubiegłego roku, gdy kończono prace nad planem".
"NIE" Gowinowi?
Tymczasem "ustawa Gowina" wywołuje coraz większe emocje i sprzeciwy wśród jego kolegów PO. W sobotę Chlebowski powtórzył kategorycznie, że projekt posła Platformy o in vitro będzie zmieniony. Zęby ostrzy też sobie opozycja. Szef sejmowej Komisji Zdrowia Bolesław Piecha razem ze swoim partyjnym kolegą Arturem Górskim przygotowali już projekt ustawy zakazującej metody. Ustawie Gowina, w której zapisano, że in vitro ma być dostępne tylko dla małżeństw i nie wolno tworzyć zarodków nadliczbowych, sprzeciwiają się też feministki, które w sobotę znów wyszły manifestować pod Sejm.
Źródło: "Dziennik"