Po niedzielnej wypowiedzi premiera stało się niemal jasne, że Anna Fotyga o kierowaniu polską placówką dyplomatyczną przy ONZ może już zapomnieć. - Mam takie przeczucie, że minister pokazała nam figę. Będzie musiała poczekać na nowy rząd - stwierdził premier Tusk.
Adam Bielan nie ma wątpliwości, że to celowe działanie po to, by na nowo zaostrzyć relacje rządu z głową państwa. - Spodziewałem się, że doradcy premiera będą go wciągać w wielodniowy konflikt z prezydentem - powiedział rzecznik PiS. I dodał: - Jak bowiem wynika z tajnych, strategicznych dokumentów ujawnionych przez media, PO już wiele miesięcy temu uznała, że te spory jej służą, gdyż odwracają uwagę opinii publicznej od rekordowo niskich wskaźników optymizmu Polaków i wysokiej stopy bezrobocia.
Rzecznik rządu stwierdził z kolei, że Anna Fotyga postawiła duży znak zapytania przy swojej lojalności wobec rządu, nie spełnia więc podstawowego warunku stawianego kandydatowi na ambasadora. - Musi on spełniać dwa podstawowe kryteria: być dobrze przygotowanym merytorycznie – to po pierwsze, a po drugie realizować politykę państwa i realizować politykę rządu - wymieniał Paweł Graś.
"Chcą pokazać, że prezydent jest obrażalski"
Zdaniem Bielana, kolejną próbą skonfliktowania z prezydentem było zamieszanie wokół zaproszenia głowy państwa na obchody związane z wejściem Polski do UE (zaproszeniu wskazano, by Lech Kaczyński przybył pół godziny przed czasem). - Chciano pokazać prezydenta, jako osobę obrażalską, naburmuszoną, która ma przerośnięte ego i która nie pojawi się na uroczystości - powiedział Bielan.
Graś w swojej radiowej wypowiedzi stwierdził natomiast, że godzina w zaproszeniu to drobiazg i rzecz zupełnie nieistotna, i dlatego należy się skupić "na godnym uczczeniu piątej rocznicy obecności Polski w Europie".
Źródło: tvn24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24