Kto rozkazuje w Afganistanie?

 
Polscy żołnierze wykonują amerykańskie rozkazy?
Źródło: TVN24
Polskie prawo na misji w Afganistanie to fikcja - pisze "Dziennik". Z informacji gazety wynika, że polskie i amerykańskie prawo wojenne różni się nieco. To, co dla Polaków jest zbrodnią wojenną, dla Amerykanów jedynie błędem w sztuce. A w Afganistanie obowiązują właśnie amerykańskie instrukcje.

Dlatego Amerykanie byli zaskoczeni, gdy prokuratura wojskowa aresztowała polskich żołnierzy. Amerykańskie prawo wojenne jest łagodniejsze od naszego. USA nie podpisało wielu konwencji i protokołów, które w Polsce są obowiązujące. Polacy nie mogą otworzyć ognia do cywilów, a jedynie odpowiedzieć na atak. W Afganistanie zdarza się jednak, że wypełniając amerykańskie rozkazy, polscy żołnierze pierwsi pociągają za spust.

"Dziennik" sugeruje, że tak mogło być właśnie w Nangar Khel. W oparciu o amerykańskie instrukcje mógł działać kpt. Olgierd C., który wydał rozkaz do ataku. - Jeśli tak, obrońcy mogą zastanowić się nad wnioskiem o zmianę kwalifikacji prawnej czynu na zagrożony niższą karą - tłumaczy mec. Czesław Jaworski, doświadczony obrońca żołnierzy przed sądami wojskowymi.

Nie wykonać rozkazu? Absurd!Zdaniem założyciela GROM, gen. Sławomira Petelickiego, polscy żołnierze musza bezwzględnie słuchać amerykańskich dowódców. - Chyba, że rozkaz w 100 proc. wygląda na zbrodniczy - dodaje i wyjaśnia, że w przypadku Nangar Khel tak nie było. Gen. Roman Polko, również były dowódca GROM, podkreśla, że w polskim wojsku od dawna obowiązuje zasada myślących bagnetów i żołnierz musi myśleć

Lepiej było im odmówić i być sądzonym z tego tytułu niż za zabójstwo o nangar

Zaniedbania władzyGen. Polko zastrzegł, że Amerykanie ustalali ze stroną polską, czy któryś z zapisów nie jest sprzeczny ze standardową procedurą operacyjną. I teraz nie czują się odpowiedzialni. - Żaden amerykański dowódca nie przejmuje się tym, że polskiemu żołnierzowi mniej wolno, bo polskie władze na początku zaniedbały ten temat - mówi jeden z wysokich przedstawicieli polskiej armii.

Inaczej jest w Iraku. Tam Polacy mają swoją strefę odpowiedzialności i polską komendę. Podobnie ma być i w Afganistanie. Minister Klich rozmawia z NATO o planie koncentracji polskich sił w tym kraju. Oznaczałoby to na przejęciu odpowiedzialności za część prowincją Paktika, a w konsekwencji koniec amerykańskiego zwierzchnictwa.

Źródło: Dziennik

Czytaj także: