Igrzyska w Tokio

Prezes Polskiego Związku Pływackiego: sprawy są teraz emocjonalne, daję sobie dużo czasu

Mamy wyjątkową sytuację. To są chyba najbardziej wyczekiwane Igrzyska Olimpijskie. Trzeba brać je takimi, jakimi są - mówił w programie "Tokio 2020" w TVN24 Robert Korzeniowski, czterokrotny złoty medalista olimpijski, obecnie komentator Eurosportu. Jest przekonany, że medale, hymny i rekordy to będą główne wspomnienia, jakie pozostaną po Tokio. Następnie gościem Michała Korościela był Paweł Słomiński, szef Polskiego Związku Pływackiego. Choć Igrzyska Olimpijskie w stolicy Japonii jeszcze się nie rozpoczęły, szóstka pływaków musiała wrócić do kraju. - Jest mi bardzo przykro, że doszło do takiej sytuacji. Gdybyśmy mieli postępować tak, jak nakazują przepisy międzynarodowe, to czterech pływaków już na samym początku nie wyjechałoby do Tokio - mówił Słomiński. - Błędem moim i zarządu PZP było to, że walczyliśmy o 14 zawodników, a trzeba było zostawić dziesięciu – dodawał. Przyznał, że "podanie się do dymisji w tej chwili powoduje wiele komplikacji prawnych". - Sprawy są teraz emocjonalne, daję sobie dużo czasu, dystansu. Nie potrafię na tę chwilę powiedzieć, czy będę ubiegał się o reelekcję. Miałem takie plany. Jeżeli będę miał oczywiste poparcie, to wtedy być może wystartuję – powiedział.

 

WSZYSTKO O IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH W TOKIO

 

Do sprawy odniósł się Robert Daniszewski, trener Aleksandry Polańskiej, jednej z pływaczek, która musiała wrócić do Warszawy. Rozgoryczenia sytuacją nie kryła Alicja Tchórz, która również wróciła do Polski. - O tym, że nie wystartuję, dowiedziałam się w korytarzu hotelowym o 22.30, że mamy się spakować i o 4.50 mamy busa, który zawiezie nas na lotnisko. Nie widzieliśmy, o której mamy lot. Wszystko działo się bardzo szybko. Nadal nie zdążyłam pozbierać myśli. Chyba nie zdaję sobie sprawy z tego, co zaszło - mówiła pływaczka. - Nie wyobrażam sobie dalszej współpracy z tym prezesem i zarządem – przyznała.