Kiełbasa z pleśnią, mięso po terminie. Służby na bazarze

Warszawa | Wola

Autor:
kz/r
Źródło:
tvnwarszawa.pl
KSPAkcja służb na bazarze (wideo bez dźwięku)

Policjanci, przedstawiciele Inspekcji Sanitarnej, Inspekcji Handlowej, Inspekcji Weterynaryjnej, Urzędu Celno-Skarbowego oraz Inspekcji Farmaceutycznej wzięli udział w kontroli na bazarze Olimpia. Efekt? Kilkadziesiąt kar za handlowanie produktami po terminie. 

- Podczas kontroli ujawniono produkty spożywcze i mięsne, które sprzedawane były po terminie ich przydatności do spożycia lub przechowywane w niewłaściwych warunkach sanitarno-higienicznych – przekazuje Marta Sulowska rzeczniczka wolskiej policji.

Kiełbasa z pleśnią

Funkcjonariusze na terenie Olimpii pojawili się w niedzielny poranek, ale – jak zapewniają – akcję planowali od dawna. Wcześniej wytypowali stanowiska, którym warto się przyjrzeć. Wielu z ich właścicieli zostało ukaranych.

- W wyniku kontroli ujawniono szereg naruszeń polegających na sprzedaży środków spożywczych po upływie terminu przydatności do spożycia, głównie były to produkty nabiałowe oraz mięso oraz przechowywanych w niewłaściwych warunkach – mówi Marta Sulowska.

A na zdjęciach, które zamieścili na stronie internetowej policjanci widzimy, że na sprzedawanym mięsie pojawiła zdążyła się już nawet pojawić pleśń.

- Za naruszenia przepisów sanitarnych i dotyczących regulacji karno-skarbowych nałożono kilkadziesiąt mandatów karnych. Ponadto zabezpieczono kilkadziesiąt kilogramów tytoniu, kilka tysięcy paczek papierosów i ponad sto par butów – tłumaczy Sulowska i już zapewnia, że w planach są kolejne kontrole.

Wysokie kary

Jak przypomina policja, osoba, która wyrabia lub wprowadza do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje, środki spożywcze czy środki farmaceutyczne podlega karze do ośmiu lat więzieni, a jeżeli następstwem jej działania jest śmierć człowieka, może trafić za kratki nawet na 12 lat.

- Jeżeli to konieczne dokonujmy wyboru pomiędzy produktem tańszym, a dobrem luksusowym. Nie kupujmy potencjalnej trucizny. Ludzie nie zawsze zdaja sobie sprawę, że kupując produkt nieodpowiednio przechowywany szkodzi swojemu zdrowiu a nawet życiu – kończy Sulowska.

Reportaż z bazaru

Służby twierdzą, że kontrola na bazarze była zaplanowana wcześniej. Ale o tym, że na Olimpii kwitnie handel mięsem niewiadomego pochodzenia, napisała kilka dni temu "Gazeta Stołeczna".

"Słońce nad bazarem Olimpia oświetla przeterminowane parówki z drobiem (2,5 kilo za 5 zł); kiełbaski drobiowe i wieprzowe na granicy ważności (ćwierć kilo za 1,50 zł – tej firmy w hipermarkecie są po 7 zł), „Zestaw śniadaniowy numer 6” (boczek wędzony po 8 zł kilo – a w mięsnym taki około 30 zł), pasztety, salcesony, kaszanki, mortadele. Wszystko paczkowane, w opakowaniach z logo producenta. Słońce jest coraz cieplejsze, powietrze śmierdzi zgniłą piwnicą, mięso leży na stolikach polowych, obok obdarte ze skóry kurczaki walają się w skrzynkach. Lodówek nie ma. Niektórzy sprzedają z bagażników" - pisała gazeta.

kz/r