Dzięki 100 tysiącom podpisów projekt może już trafić pod obrady Sejmu. Wolontariusze chcą jednak zebrać jeszcze kolejne 20 tysięcy. Na wszelki wypadek, bo niektóre mogą okazać się nieprawidłowe.
-Trwać będzie również kampania pokazująca mieszkańcom Warszawy, że podatek ten hamuje rozwój stolicy – mówi w rozmowie z "Gazetą" Rafał Szczepański. inicjator akcji "Stop janosikowe".
Policzyć nie zameldowanych
Społeczny projekt zakłada urealnienie liczby mieszkańców, od których naliczane jest janosikowe. - W Warszawie mieszka kilkaset tysięcy osób, które chodzą do naszych szkół i jeżdżą po naszych drogach. Łożymy na nich, bo oni nie płacą tu podatków. Chcemy, aby te osoby zostały wzięte pod uwagę – postuluje Szczepański.
Janosikowe według nowych reguł miałoby być naliczane od liczby 110 procent zameldowanych mieszkańców. Na tyle inicjatorzy zmian oszacowali realną liczbę żyjących w stolicy.
20 procent mniej
Dla wszystkich, którzy płacą janosikowe, jego stawka zostałaby obniżona o 20 procent. Pieniądze uzyskane w ramach podatku mają być tez efektywniej wydawane. Zaproponowano inny, zadaniowy podział pieniędzy oraz konkursy . – Uważamy, że środki powinny być przyznawane na konkretne zadania, cele. Przy podziale pieniędzy brano by pod uwagę klęski żywiołowe np. powódź. Dziś te pieniądze trafiają do czarnej dziury – mówi Ewa Malinowska-Grupińska przewodnicząca Rady Warszawy.
- Świadomość janosikowego jest bardzo mała. Ta inicjatywa ma uświadomić ludziom, także posłom, że to nie jest problem Warszawy i Mazowsza, ale wszystkich dużych miast – argumentuje poseł Andrzej Halicki.
wp