Piątek był lokalnie najgorętszym dniem piątej już fali upałów we Włoszech. Na Sardynii w piątek zanotowano wartość temperatury 45,8 stopnia w miejscowości Jerzu w prowincji Ogliastra, zaś w miejscowości Bari Sardo temperatura wzrosła do 45,7 st. C - podała regionalna agencja do spraw środowiska (ARPAS).
Tego dnia najwyższy stopień alarmu z powodu upałów ministerstwo zdrowia ogłosiło w dziewięciu miastach, w tym w Rzymie, gdzie temperatura zbliżyła się do 40 stopni, a także w Bari w Apulii, w Mesynie, Palermo i Katanii na Sycylii oraz w Cagliari na Sardynii. W sobotę najwyższy, czerwony alarm z powodu gorąca jest w mocy w sześciu miastach: w Rzymie, Bari, Katanii, Mesynie, Palermo i Reggio Calabria. Podczas takich upałów nocą temperatury przekraczają 30 stopni.
Zagrożenie dla zdrowia
Jak przypomniało włoskie Ministerstwo Zdrowia, czerwony alert wprowadzony w Rzymie i innych miastach oznacza zagrożenie dla zdrowia całej populacji. Nad Rzymianami i turystami czuwają w punktach medycznych lekarze oraz funkcjonariusze i wolontariusze Obrony Cywilnej. Namioty medyczne i informacyjne znajdują się w najpopularniejszych punktach miasta. Rozdawana jest tam woda i udzielana pierwsza pomoc.
>>> CZYTAJ TEŻ: Krajobraz zamienił się w zimowy. Grad "można było odgarniać łopatą"
Osoby, które tam się zgłaszają, otrzymują również wskazówki dotyczące zasad postępowania w dniach upałów. Podstawową radą jest to, by unikać wychodzenia w najgorętszych godzinach od 11 do 18. Władze Wiecznego Miasta zachęcają również turystów, by korzystali z aplikacji Acquea z mapą 2500 dostępnych punktów wody pitnej na ulicach i placach.
Pod względem pogody Włochy podzielone są na pół. Na chłodniejszej północy, w tym w prowincjach Bergamo i Brescia w Lombardii, wystąpiły gwałtowne ulewy i gradobicia.