Erupcja Etny znów częściowo wstrzymała loty. "Jesteśmy zdani całkowicie na siebie"

Wlochy
Etna daje o sobie znać, turyści uwięzieni
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Reuters
W poniedziałek z powodu aktywności Etny na lotnisku w Katanii znów wstrzymano loty. Włoskie służby monitorujące wulkan wydały czerwony, najwyższy alarm w związku z emisją popiołu do przestrzeni powietrznej. Pasażerowie skarżą się na utrudnienia.

Sycylijska Etna jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie i często zakłóca ruch lotniczy we włoskiej Katanii, głównym porcie lotniczym wyspy. W poniedziałek wulkan znów dał o sobie znać. Obecność popiołu wulkanicznego nad terenem lotniska doprowadziła do zawieszenia przylotów do godziny 17.

Utrudnienia na lotnisku w Katanii. "Jesteśmy zdani całkowicie na siebie"

"Ponieważ sytuacja ta ma znaczący wpływ na funkcjonowanie lotniska, uprzejmie prosimy pasażerów o sprawdzenie statusu swojego lotu u linii lotniczej przed udaniem się na lotnisko" - poinformował operator lotów SAC w poniedziałkowym oświadczeniu. Uzupełnił, że sytuacja jest stale monitorowana, a dalsze informacje będą przekazywane w zależności od rozwoju aktywności wulkanicznej i warunków pogodowych.

W wyniku wzmożonej aktywności wulkanu niektórzy turyści nie są w stanie wydostać się z Sycylii. - Jestem tu od wczorajszego wieczoru. W zasadzie jesteśmy zdani całkowicie na siebie. Nie dają nam wody, nie dali nam nic. Zmusili nas do opuszczenia samolotu, mimo że byliśmy gotowi do startu - relacjonował w poniedziałek w rozmowie z agencją Reuters Rosario Rizzo, który przebywał na lotnisku w Katanii.

Czerwony alarm. "To część życia u podnóża aktywnego wulkanu"

Jak poinformował włoski Narodowy Instytut Geofizyki i Wulkanologii (INGV), trwa najnowsza faza erupcji Etny z otworów wulkanicznych znajdujących się na wysokości 2750 metrów oraz 2360 metrów. Pojawiło się kilka strumieni lawy, tworzą się też rozległe pola lawowe. W mocy pozostaje najwyższy, czerwony alarm Obserwatorium Wulkanicznego INGV w związku z utrzymującym się zagrożeniem dla statków powietrznych po emisji popiołu wulkanicznego. O podobnych problemach w tym rejonie Włoch alarmowali nas internauci w piątek. Również wtedy niektórzy nie mogli wylecieć z Katanii.

Mieszkańcy, choć przywykli już do aktywności wulkanu, też skarżą się na utrudnienia. - Życie toczy się dalej. Przyzwyczailiśmy się już do opadów popiołu, ale gdy budzimy się i widzimy, że samochód jest pokryty popiołem, to zawsze jesteśmy zaskoczeni. Ale to po prostu część życia u podnóża aktywnego wulkanu - opowiadała Gilla Peluso, mieszkanka Katanii. - Powiedzmy, że jest w tym pewna poetyckość. Mniej poetyckie jest natomiast wychodzenie rano z miotłą, by posprzątać samochody i ulicę - dodała.

Źródło: Reuters, tvnmeteo.pl
Czytaj także: