We Włoszech gwałtowne zjawiska atmosferyczne rozpoczęły się w niedzielę i objęły swoim zasięgiem Sardynię, Sycylię i Kalabrię. Jak podało krajowe Biuro Obrony Cywilnej, w ciągu 72 godzin w kalabryjskiej gminie San Sostene spadło 569,9 litra wody na metr kwadratowy, a na niedaleko Mesyny na Sycylii w około 60 godzin - aż 518,6 l/mkw. Sytuację utrudniał silny wiatr, w porywach rozwijający prędkość 100 kilometrów na godzinę.
Burza spowodowała sporo utrudnień, a do walki z jej skutkami wysłano prawie półtora tysiąca strażaków. Najwięcej zdarzeń odnotowano na Sycylii, gdzie przeprowadzono ponad tysiąc interwencji.
Fale wdarły się do lokalu
Porywisty wiatr szczególnie dawał się we znaki mieszkańcom wybrzeży. Jak podały służby pogodowe, między 20 a 21 stycznia w sycylijskiej Katanii fale osiągnęły wysokość prawie 10 metrów.
O sile żywiołu przekonali się właściciele jednej z restauracji na wybrzeżu Katanii. We wtorek monitoring restauracji uchwycił moment, w którym woda wdarła się do lokalu. Uderzenie fali było na tyle silne, że poprzesuwało krzesła i stoliki.
"To właśnie dzieje się na ulicy San Giovanni Li Cuti z powodu złych warunków pogodowych. Mamy nadzieję, że władze miasta Katania podejmą szybkie działania, aby zapewnić bezpieczeństwo i jak najszybciej rozwiązać ten problem" - napisali właściciele restauracji w mediach społecznościowych, zamieszczając kolejne nagranie zniszczeń z nadmorskiej okolicy.
Autorka/Autor: ast/dd
Źródło: Reuters, Protezione Civile
Źródło zdjęcia głównego: Reuters/Andrew's Faro