Wielka Brytania i Irlandia. Burza Chandra. Poziom wody wciąż się podnosi. Władze zarządziły ewakuację

Burza Chandra doprowadziła do powodzi w mieście Enniscorthy w Irlandii
Burza Chandra doprowadziła do powodzi w mieście Enniscorthy w Irlandii
Źródło: Reuters
Po przejściu burzy Chandra na Wyspach Brytyjskich wciąż panuje trudna sytuacja. W Wielkiej Brytanii w wielu miejscach obowiązują ostrzeżenia powodziowe. W Irlandii trwa ocena szkód i sprzątanie, która ma potrwać długi czas.

We wtorek Wyspy Brytyjskie nawiedziła burza Chandra. Była to trzecie nazwane tego typu zjawisko w tym sezonie, trwającym od września. Żywioł przyniósł ze sobą silny wiatr oraz intensywne opady deszczu, które doprowadziły do wielu zniszczeń.

Burza Chandra. Poziom wody wciąż się podnosi

We wtorek Chandra najmocniej zaznaczyła się w hrabstwie Somerset w południowo-zachodniej Anglii. Według Iana Withersa, dyrektora lokalnego oddziału Wydziału Środowiska (EA), ostatnie dni były najbardziej mokre od 12 lat - od początku roku w Somerset spadło miejscami około 200 litrów deszczu na metr kwadratowy. Woda zalała około 50 posesji, drogi i tory kolejowe.

W całej Wielkiej Brytanii w środę około godziny 14 wciąż obowiązywało ponad 80 ostrzeżeń powodziowych oraz ponad 200 alertów. Najgorsza sytuacja panuje w pobliżu miasta Bournemouth na południu kraju, gdzie podnosi się poziom wody w rzece Stour. Władze nakazały mieszkańcom osiedla Iford Bridge Home Park, aby się ewakuowali.

Met Office, agencja meteorologiczna Wielkiej Brytanii, prognozuje, że w czwartek i piątek w południowo-zachodniej części kraju znów będzie padać. W związku z tym EA przewiduje, że poziom wody w rzece Stour będzie wyższy niż w listopadzie 2024 roku, gdy 12 osób musiało zostać uratowanych ze swoich domów.

"Nie mieliśmy pojęcia, że to się stanie". Skutki burzy w Irlandii

Chandra doprowadziła do powodzi także w Irlandii. Do najpoważniejszej doszło w mieście Enniscorthy w hrabstwie Wexford na południowym wschodzie, gdzie z brzegów wystąpiła rzeka Slaney. Woda wlała się do około 30 domów i 20 budynków firmowych, a znaczna część centrum miasta pozostaje nieprzejezdna. Powódź zaskoczyła mieszkańców.

- Nie mieliśmy pojęcia, że to się stanie. Zabraliśmy wszystko, (ratownicy - red.) powiedzieli nam, że wyślą pustą łódź, żebyśmy mogli wziąć ze sobą rzeczy dla dziecka - relacjonowała Elayne Grant, mieszkanka Enniscorthy.

Burza nie ominęła także Dublina, stolicy Irlandii. Najgorsza sytuacja panuje w południowej części miasta, gdzie powódź zaskoczyła zarówno władze, jak i mieszkańców. W środę udało się przywrócić niemal cały ruch kolejowy, ale radna Lettie McCarthy w rozmowie z telewizją RTE przyznała, że usunięcie wszystkich szkód w dzielnicach najbardziej doświadczonych przez żywioł ma potrwać miesiące.

Czytaj także: