Deszcz pada nieustannie na południu Afryki, w Mozambiku, Republice Południowej Afryki i Zimbabwe już od tygodni. Ulewy doprowadziły tam do powstania najgorszych powodzi od ćwierćwiecza. W ich wyniku zginęło już ponad 100 osób, a setki tysięcy zostało przesiedlonych. Tylko w samym Mozambiku od początku stycznia zginęło 13 osób, z czego co najmniej trzy w wyniku ataków krokodyli, które poważnie zraniły też kilka osób - donoszą lokalne media.
Władze ostrzegają przed krokodylami i hipopotamami
Henriques Bongece, sekretarz prowincji Maputo w Mozambiku, powiedział, że krokodyle przypłynęły z sąsiedniej RPA, wykorzystując olbrzymie rozlewiska utworzone przez rzekę Limpopo i jej dopływy. - Apelujemy do wszystkich, aby nie zbliżali się do stojących wód, ponieważ dryfują w nich krokodyle. Rzeki połączyły się ze wszystkimi obszarami, gdzie jest woda - powiedział Bongece, cytowany w poniedziałek przez mozambicką agencję informacyjną Aimnews. Również władze Parku Narodowego Limpopo w południowej prowincji Gaza zaapelowały do mieszkańców dystryktów, przez które przepływają rzeki Elephant i Limpopo, o ostrożność w związku z krokodylami i hipopotamami, które rozprzestrzeniły się w regionie w wyniku powodzi.
Według administratora tego parku, Francisco Parieli, setki krokodyli i hipopotamów mogły opanować brzegi Limpopo i niektóre laguny po częściowym spuszczeniu wody na tamie Massingir. Pariela,w rozmowie z publicznym nadawcą Radio Mozambique przyznał, że sytuacja ta już doprowadziła do poważnego konfliktu między ludźmi a dzikimi zwierzętami w kilku dystryktach. Władze Mozambiku poinformowały, że tegoroczna powódź jest najgorszą od 2000 roku, kiedy zginęło około 700 osób.
Autorka/Autor: anw
Źródło: PAP, pbs.org, rm.co.mz
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock