Wielka Brytania. Pożar wrzosowisk. Blisko jest elektrownia jądrowa

Pożar w Wielkiej Brytanii
Pożar w hrabstwie Suffolk w Wielkiej Brytanii
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Reuters
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na wschodzie Anglii płoną wrzosowiska. Żywioł wymusił ewakuację ponad stu osób, nie tylko mieszkańców. Ogień szaleje niedaleko lokalnej elektrowni jądrowej.

W środę w hrabstwie Suffolk na wrzosowiskach Dunwich Heath na wschodzie Anglii wybuchł pożar. Spowodował ewakuację około 150 osób z okolicznych społeczności, także samochodów kempingowych, i zamknięcie dróg. Z pożarem walczy ponad 100 strażaków, żywioł zniszczył obszar liczący około 150 hektarów. Prądu pozbawionych jest ponad sto gospodarstw domowych.

- Byłem świadkiem wielu poważnych zdarzeń, ale nie sądzę, abym kiedykolwiek miał do czynienia z pożarem, w którym na miejscu interwencji uczestniczyło aż 125 strażaków. To bardzo niezwykła sytuacja - opowiadał w rozmowie z BBC Jon Lacey, komendant straży pożarnej w Suffolk.

Straż pożarna przekazała w komunikacie, że gaszenie pożaru utrudnia zmienny wiatr.

Ogień blisko elektrowni jądrowej

W pobliskiej miejscowości Sizewell znajduje się elektrownia jądrowa. Władze i operator obiektu zapewniali jednak w czwartek, że nie jest możliwe, by ogień rozprzestrzenił się w kierunku zakładu. Jak przekazał prezenter pogody stacji BBC Chris Fawkes, wiatr ma kierować dym w przeciwnym kierunku.

Agencja Reuters zauważa, że wielu ewakuowanym skala pożaru przywodzi na myśl sceny kojarzone raczej z krajami południowej Europy. Ludzie musieli opuścić zagrożone tereny w krótkim czasie w obawie, że ogień może zmienić kierunek przemieszczania się.

>>> CZYTAJ TEŻ: Walka z ogniem trwa. "Znajdujemy się w krytycznej, skomplikowanej sytuacji"

Klatka kluczowa-595172
Pożar wrzosowisk gaszony z powietrza
Źródło: tvnmeteo.pl

"Jestem poruszona"

- Jestem niezwykle poruszona - relacjonowała 73-letnia Jude Bayly, emerytowana położna, która jest właścicielką przyczep kempingowych na ewakuowanym terenie. - Płomienie sięgały wysoko nieba, a nad nimi unosiły się czarne smugi dymu. To po prostu przerażające - opisywała kobieta.

Inni podczas ucieczki musieli pozostawić swoje rzeczy. - Musieliśmy to po prostu porzucić - powiedział Peter Barnes, 77-letni emerytowany rolnik, właściciel domku letniskowego w tej okolicy. Powiedział, że wraz z bliskimi musieli wyjechać, zabierając ze sobą jedynie ubrania i samochód. - Wszystko inne po prostu zostało - relacjonował.

Pożar na wschodzie Anglii. "To po prostu szok"

Jude Bayly, która jest właścicielką przyczep kempingowych na ewakuowanym terenie, mówi, że pożar wywołał w niej "ogromne wzruszenie". - Za każdym razem, gdy rozmawiam z synem lub mężem, mam ochotę płakać. To po prostu szok - opowiadała w rozmowie z Reutersem. - Zniszczenia w tym regionie, który słynie z naturalnego piękna i dzikiej przyrody, są po prostu straszne. Widzi się to w telewizji - we Francji i w Hiszpanii - i wydaje się to dość odległe, a potem dzieje się to tutaj (...). Nie do końca to do mnie dociera - mówiła.

Premier Andy Burnham określił pożar mianem "poważnego zdarzenia" i zadeklarował, że rząd zapewni lokalnym służbom każde wsparcie, jakiego będą potrzebować.

Źródło: Reuters, BBC, PAP
Czytaj także: