Pożar w Andaluzji. Kolejna ofiara śmiertelna. Mieszkańcy wracają do domów

Skutki pożaru w Andaluzji w południowej Hiszpanii
Zniszczenia po pożarze w prowincji Almeria w Andaluzji widziane z pokładu śmigłowca
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/CARLOS BARBA
Liczba ofiar śmiertelnych pożaru w Andaluzji wzrosła do 13. Hiszpańskie władze współpracują z rządami innych państw celem identyfikacji ofiar - uważa się, że większość z nich to obcokrajowcy. Mieszkańcy zaczęli wracać do swoich domów, choć nie są pewni, czy mają jeszcze do czego wracać.

Trzynastą ofiarą pożaru, który wybuchł w gminie Los Gallardos w prowincji Almeria w Andaluzji na południu Hiszpanii, jest 93-letnia Brytyjka. Miała oparzenia 20 procent powierzchni ciała. Była wśród ośmiu osób, które po pożarze trafiły do szpitala z obrażeniami, z czego u czterech były one poważne - przekazały lokalne władze.

Pożar w Almerii. Współpracują, by zidentyfikować ofiary

Wciąż nie jest znana tożsamość wszystkich ofiar tragicznego pożaru. Służby uważają, że większość zmarłych to obcokrajowcy, obywatele państw Europy Zachodniej, którzy zignorowali polecenia i zamiast się schronić, próbowali uciekać przed ogniem. Specjaliści pobrali próbki ciał ofiar i wysłali je do zakładu medycyny sądowej w Madrycie, stolicy Hiszpanii, celem identyfikacji.

Hiszpańska jednostka do spraw danych kryminalistycznych (CID) poinformowała w niedzielę, że rozpoczęła współpracę z władzami Francji, Wielkiej Brytanii i Belgii w celu formalnej rejestracji zgłoszeń dotyczących zaginięcia. W efekcie ich liczba wzrosła z 7 do 10. CID przekazała w oświadczeniu, że umożliwiła członkom rodzin przebywającym za granicą zgłaszanie zaginięcia bliskich oraz przekazywanie próbek DNA w kraju pochodzenia.

Początkowo pojawiły się doniesienia o 23 zaginionych. Szef andaluzyjskich służb ratunkowych Antonio Sanz stwierdził jednak, że była to łączna liczba osób, z którymi bliscy nie mogli się skontaktować.

Ewakuowani zaczynają wracać do domów

Prezydent rządu Andaluzji Juanma Moreno poinformował w niedzielę w mediach społecznościowych, że pożar został opanowany. Spłonęło łącznie ponad 7000 hektarów. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych ponad tysiąc mieszkańców ewakuowanych miejscowości położonych na północ od Los Gallardos otrzymało zgodę na powrót do domów. Wiele osób nie jest pewnych, czy ma do czego wracać, ale część zachowuje nadzieję.

- Musimy po prostu wrócić do tego, co przerwaliśmy. Żyć dalej, odnaleźć koty, upewnić się, że wszystko z nimi w porządku, i po prostu zostawić to za sobą - powiedział 72-letni Brytyjczyk Cameron Karoonian, mieszkający w Los Gallardos.

Moreno zaapelował do mieszkańców Andaluzji, by pozostali czujni. W tym najbardziej zaludnionym regionie Hiszpanii każdego dnia lata wybucha średnio 15 pożarów, a zdarza się, że ogień pojawia się jednego dnia w ponad 20 miejscach. Cała Hiszpania zmaga się z coraz częstszymi falami upałów, w których trakcie temperatura potrafi przekraczać 40 stopni Celsjusza. Potęgują one ryzyko pożarów.

Źródło: Reuters, PAP
Czytaj także: