Tajfun Bavi uformował się na północnym Pacyfiku pod koniec czerwca i zaczął sunąć na wschód. Na jego drodze znalazło się wiele wysp na Oceanie Spokojnym, a ich mieszkańcy przygotowywali się na nadejście żywiołu. W ostatnich dniach wir natarł na wyspy w japońskiej prefekturze Okinawa, a następnie przeszedł wzdłuż północnego wybrzeża Tajwanu.
Tajfun Bavi w Chinach. Wyrywał drzewa z korzeniami
Następnie Bavi zaatakował Chiny. Wkroczył na ląd dwukrotnie w prowincji Zhejiang na wschodnim wybrzeżu - pierwszy raz około godziny 23.20 lokalnego czasu (około 17.20 polskiego czasu) w nadmorskim mieście Yuhuan, a następnie około północy w Yuequing, części miasta Wenzhou. Władze ewakuowały prewencyjnie prawie dwa miliony mieszkańców, głównie w prowincji Zhejiang.
- Kiedy (tajfun - red.) uderzył w ląd, wiatr był bardzo silny. Słyszeliśmy, jak spadały dachówki i gałęzie drzew - relacjonował Li Liangxing, mieszkaniec Yueqing, w rozmowie z agencją informacyjną Reuters. - Woda wlała się do domu. Sprzątaliśmy całą noc, poszliśmy spać dopiero o piątej rano - mówił Lin Yongjin, właściciel sklepu w miejscowości Kanmen w pobliżyu Yuhuan.
Krajowy nadawca publiczny CCTV podał, że tajfun powalił w Yueqing ponad 1300 drzew, z czego ponad połowę wyrwał z korzeniami. Przyniesione przez wir masy wody wywołały powodzie, a w północnej, górzystej części miasta doszło do osuwiska, które zeszło na drogę.
Prawie 800 litrów deszczu na Tajwanie
Sunąc po Pacyfiku, Bavi przyniósł ogromne opady na Tajwanie - w powiecie Miaoli na północy wyspy spadło prawie 800 litrów na metr kwadratowy. Ponadto wiał bardzo silny wiatr, który przewracał motocyklistów i ciskał w nich przedmiotami. Jak przekazała tajwańska straż pożarna, w ten sposób ucierpiało ponad 100 osób, ale obyło się bez ofiar śmiertelnych.
Przechodzący tajfun wywołał na Tajwanie paraliż komunikacyjny. Najgorsza sytuacja panowała na wyspie w sobotę, gdy niemal nie funkcjonowało największe międzynarodowe lotnisko w Taoyuan pod Tajpej, stolicą Tajwanu. W niedzielę sytuacja była lepsza, ale nadal odwołano prawie 200 zaplanowanych lotów.
Paraliż komunikacyjny na wschodnim wybrzeżu Chin
Bavi wymusił odwołanie wielu lotów także w Chinach - jak podał portal "The Paper", na lotniskach w Hanzghou, stolicy prowincji Zhejiang, oraz pobliskim Szanghaju nie odbyły się setki lotów. Ponadto z powodu szalejącego wiru nie kursowały pociągi z dwóch głównych stacji kolejowych w Hanzghou, a w Szanghaju odwołano ponad 1600 połączeń kolejowych.
Choć Bavi osłabł już do poziomu burzy tropikalnej, nie oznacza to końca zagrożenia. Jak wyjaśnia Benjamin Horton z Uniwersytetu Miejskiego w Hongkongu, w regionach znajdujących się na drodze żywiołu mogą spaść setki litrów deszczu, co może skutkować powodziami, podtopieniami i osuwiskami. Według naukowców liczbę i intensywność ekstremalnych zjawisk w Chinach może nasilić zjawisko El Nino, które utworzyło się w tym roku na Pacyfiku.