Pożary szalejące w pobliżu stolicy Grecji, Aten, nadal stanowią zagrożenie. Jak podał grecki portal Ekathimerini, we wtorek na miejscu wciąż pracowało ponad 500 strażaków wspieranych przez samoloty i śmigłowce gaśnicze. Ich głównym zadaniem było znalezienie i zabezpieczenie wszystkich możliwych punktów, gdzie wciąż tlił się ogień.
W poniedziałek i wtorek wiatr, który w ostatnich dniach w regionie Attyki momentami przekraczał prędkość 100 kilometrów na godzinę, znacznie osłabł. Jak ostrzegają meteorolodzy, przewidywany na środę wzrost temperatury, nawet do 37 stopni Celsjusza, grozi pogorszeniem sytuacji.
>>> CZYTAJ TEŻ: W Europie pada rekord za rekordem. Skwar nie odpuszcza
42 procent lasów w dekadę
Z danych Narodowego Obserwatorium w Atenach wynika, że od tamtego czasu około 42 procent lasów, które dziesięć lat temu pokrywały region Attyki, zostało zniszczonych przez pożary. Z łącznej powierzchni 123 tys. ha. utracono ponad 51 tys. ha. Około 4 procent lasów pochłonął tegoroczny sezon pożarowy.
Mimo że w poniedziałek rano strażacy informowali o niewielkiej poprawie sytuacji, burmistrz zagrożonego przez ogień miasta Megara Panagiotis Margetis przekazał, że po południu ogień "znów rozgorzał".
- Choć wiatr osłabł, w okolicach Kandili nadal występują porywy oraz prądy powietrzne wywołane przez unoszące się gorące powietrze, co doprowadziło do ponownego rozgorzenia ognia - powiedział w rozmowie z agencją AFP. W poniedziałek zarządzono w tym rejonie kolejne ewakuacje.