"Usłyszałem głośny huk i cały sufit się zawalił"

Burza Nills we Francji
Skutki burzy Nils w południowo-zachodniej Francji
Źródło: Reuters
Burza Nils przechodząca nad Francją pochłonęła życie co najmniej dwóch osób i pozbawiła prądu setki tysięcy odbiorców. W związku z wysokim poziomem rzeki Garonny w piątek wciąż obowiązywały czerwone alarmy przed powodziami.

W nocy ze środy na czwartek we Francję uderzyła burza Nils. Przyniosła ze sobą bardzo silne podmuchy wiatru, które na zachodnim wybrzeżu przekraczały miejscami 180 kilometrów na godzinę, oraz intensywne opady deszczu.

Dwie ofiary śmiertelne burzy

Burza przyczyniła się do śmierci co najmniej dwóch osób w zachodniej części kraju. W czwartek władze poinformowały o zdarzeniu w miejscowości Mees w departamencie Landy. Konar drzewa spadł na ciężarówkę, przebijając szybę i śmiertelnie raniąc 55-letniego kierowcę.

W piątek rzecznika rządu Francji Maud Bregeon poinformowała o drugiej ofierze śmiertelnej w departamencie Tarn i Garonna. Według gazety "La Depeche du Midi" był to 84-letni mieszkaniec miejscowości Montbartier, który spadł z drabiny podczas przycinania drzewa.

Ponadto wskutek burzy rannych zostało 26 osób, z czego pięć doznało poważnych obrażeń. Służby przeprowadziły ponad 4500 interwencji.

Burza Nills we Francji
Burza Nills we Francji
Źródło: PAP/EPA/GUILLAUME PINON

"Spojrzeliśmy w górę i nie było dachu"

Burza przyczyniła się do znacznych utrudnień w transporcie na zachodzie Francji. Na drogi spadło wiele drzew i konarów, wymuszając zamknięcie licznych dróg. W piątek w całym kraju około 450 tysięcy gospodarstw domowych nie miało prądu. Sytuacja była jednak lepsza niż w czwartek, gdy w najgorszym momencie bez elektryczności musiało się obejść 900 tysięcy odbiorców.

- Wszystko się trzęsło, bo wiatr wiał z prędkością prawie 120 kilometrów na godzinę. W końcu, gdy tylko zrobiłem zdjęcie i policzyłem do pięciu, usłyszałem głośny huk i cały sufit się zawalił. Spojrzeliśmy w górę i nie było dachu. Nawet nie usłyszeliśmy, jak odlatuje, to stało się tak szybko - relacjonował w rozmowie z lokalnymi mediami mieszkaniec miejscowości Pollestres w departamencie Pireneje Wschodnie.

Czerwone alerty powodziowe wciąż w mocy

W związku z intensywnymi opadami deszczu pojawiło się ryzyko powodzi. W piątek rano obowiązywał czerwony alert powodziowy na Garonnie, największej rzece południowo-zachodniej Francji.

"Sytuacja na Garonnie poniżej miejscowości Agen jest dokładnie obserwowana, trwają niszczycielskie powodzie" - ostrzegła w komunikacie Vigicrues, agencja monitorująca sytuację powodziową.

W piątek w departamentach Żyronda oraz Lot i Garonna obowiązywały czerwone alerty powodziowe wydane przez krajową agencję meteorologiczną Meteo France. Pomarańczowe alerty były w mocy w ponad 20 departamentach w całym kraju.

Na szczęście dla Francuzów sytuacja pogodowa w kraju się poprawia. W piątek rano synoptycy przekazali, że burza przemieszcza się na wschód Europy i nie ma już wpływu na pogodę we Francji.

Opracował Krzysztof Posytek

Czytaj także: