Kilka lat temu Richard Inglis, wraz z wnuczkami Kayce, Kaylee i Karlee, zaczął prowadzić w garażu - trochę w ramach hobby, a trochę jako działalność gospodarczą - sklep akwarystyczny o nazwie "Papa and Girls Freshwater Fish". Rodzinne przedsięwzięcie szło dobrze aż do nadejścia zimowej burzy.
Zimowa burza odcięła prąd
Miasto Nashville w stanie Tennessee, gdzie znajduje się sklep, doświadczyło przerw w dostawie prądu. W "Papa and Girls Freshwater Fish", gdzie wysiadł nawet zapasowy generator, przez siedem dni zupełnie nie działało ogrzewanie. W rezultacie ryby, które potrzebowały wody o temperaturze minimum 25 stopni, "zamarzały" w dwóch stopniach Celsjusza. Richard i wnuczki stracili ponad 70 akwariów pełnych ryb.
- Mieliśmy dyskowce w tym zbiorniku, a w tamtym znajdowały się pielęgnice. Było również wiele gupików - wymienił Inglis. Jego wnuczka Kaylee dodała, że mieli nadzieję, iż któreś ocaleją, ale jednocześnie wiedzieli, że tak się nie stanie.
Zimno wytrzymały jedynie ślimaki i płazy. - To są afrykańskie żaby szponiaste, z tyłu pływa kilka z nich. Próbują dojść do siebie - pokazuje jedna z córek Richarda.
Ból, ale i nadzieja
Rodzina opróżniła i wyczyściła akwaria. Sprawiło im to duży ból, bo uważali ryby za swoich przyjaciół.
- Naprawdę trudno jest patrzeć na nawet jedną utraconą rybę, a my straciliśmy wszystkie. To bardzo, bardzo trudne - przyznał Inglis. Wnuczki zapowiedziały jednak, że razem z dziadkiem zaczną od nowa.
Opracowała Julia Zalewska-Biziuk
Źródło: CNN, WTVF
Źródło zdjęcia głównego: 2025 Cable News Network All Rights Reserved