Na zachodzie Europy zapanowały upały - w Wielkiej Brytanii i Francji termometry pokazały 35 stopni Celsjusza, a nawet więcej. W wielu miejscach padły rekordy. W "Faktach po południu" Tomasz Wasilewski przyznał, że cieszy się, że u nas nie jest tak gorąco.
- Cieszę się niezmiernie z tego, że nas ta fala upałów ominęła, bo mielibyśmy tutaj piekło - przyznał Wasilewski. Dodał, że zabrakło niewiele, by fala gorąca z Afryki dotarła do Polski. Temperatury w naszym kraju i tak są jednak wysokie jak na maj - jako przykład Wasilewski wymienił Legnicę, w której we wtorek było 29 stopni.
Synoptyk wyjaśnił, że za skwar w Europie Zachodniej odpowiada zjawisko zwane kopułą ciepła. Na czym ono polega? Z Afryki napłynęło gorące powietrze, które ze względu na panujący wyż opada, a gdy się to dzieje, dodatkowo się ogrzewa. To kumulacja tych czynników doprowadziła do bardzo wysokich temperatur.
Uratuje nas zimno z północy
W kolejnych dniach w Polsce zacznie się robić coraz chłodniej. Jak wytłumaczył Wasilewski, na północy Europy znajdują się masy zimnego powietrza, które będą spływać do naszego kraju.
- Z północy, z północnego zachodu ten chłód będzie się zsuwać i odpychać to najgorętsze powietrze, tę kopułę gorąca. Dla nas to dobrze, bo nie dostaniemy tego katastrofalnego upału, co w naszej sytuacji, w tej permanentnej suszy, dobiłoby wiele upraw i lasów - opisał Wasilewski.
Przedstawił także prognozę na kolejne dni. W środę najcieplej będzie właśnie w tej części kraju. W czwartek zrobi się wyraźnie chłodniej, a w piątek znów nieco się ociepli. Wasilewski podsumował, że gdyby było jeszcze trochę więcej opadów, to pogoda pod koniec maja byłaby idealna.