Przez Polskę od wtorku przetacza się potężna fala śnieżyc. Objęła przede wszystkim północną i północno-wschodnią część kraju, choć biały puch spadł także w innych rejonach.
Gruba warstwa śniegu w Ostródzie
Jednym z miejsc, gdzie napadało najwięcej śniegu, jest Ostróda, gdzie był dziennikarz TVN24 Mateusz Grzymkowski. Tam na ulicach ludzi niemal nie było, za to śniegu - co niemiara.
- Teraz jest spokojniej, przez całą noc tak było, ale wiadomo, że ta ostatnia doba była, mówiąc najdelikatniej, trudna (...). Opady śniegu były naprawdę obfite, miejscami, w okolicach Mławy czy Ostródy, napadało nawet ponad pół metra śniegu - relacjonował reporter.
Jak przekazał, śnieżyce doprowadziły do przerw w dostawie prądu. W czwartkowy poranek 1200 wciąż nie miało energii elektrycznej.
W środę Grzymkowski był też na trasie S7, gdzie od wtorkowego popołudnia panowała trudna sytuacja. Wieczorem w sylwestra warunki były już lepsze.
Przekazał, że dzień wcześniej wieczorem jechał tą drogą wraz z operatorem. - Widzieliśmy, że ona jest przejezdna, choć wciąż występowały różnego rodzaju utrudnienia i na pewno nie poruszano się tą drogą tak, jak można by się było poruszać w normalnych warunkach - opisywał.
Dziennikarz zaznaczył, że dziś w niektórych miejscach, gdzie w środę obficie padał śnieg, było około 0 stopni Celsjusza. Co za tym idzie, biały puch robi się ciężki, uginając drzewa. W konsekwencji na przykład niedaleko Nidzicy na trakcję kolejową spadły drzewa pochylone w wyniku zalegającego śniegu.
Zasypane chodniki w Mławie
Mnóstwo śniegu nasypało również w Mławie. Wczoraj na miejscowej stacji kolejowej był dziennikarz TVN24 Michał Gołębiowski, pokazując, z jakimi warunkami muszą mierzyć się podróżni.
Dziś to miasto na północy województwa mazowieckiego odwiedziła reporterka TVN24 Agata Adamek. Wyłoniła się przed widzami zza pryzmy śniegu.
- Oczywiście trochę kreujemy rzeczywistość, tutaj nie ma aż tyle śniegu, żebym się schowała za tą pryzmą naturalną. To jest pryzma sztuczna, powstała po tym, co wczoraj zobaczył cały świat, a na pewno cała Polska, czyli zaspy na peronie w Mławie - opowiadała. Reporterka zauważyła, że dziś po zaspach nie ma już śladu i został wysypany piasek. Pociągi nadal są jednak opóźnione o kilkadziesiąt minut.
Adamek wspomniała także o sytuacji na trasie S7. Dzisiaj rano panowały tam znacznie lepsze warunki do jazdy niż wczoraj.
- Dojazd do Mławy drogą S7 jest już bardzo prosty i normalny. Jedzie się w normalnym tempie, tak jak drogą ekspresową, chociaż miejscami jest jeszcze błoto pośniegowe, więc trzeba uważać - relacjonowała.
Reporterka dodała, że warunki w Mławie wciąż są trudne. Przez wszechobecne zaspy poruszanie się po ulicach stanowi spore wyzwanie. - Życie jest trudne w Mławie, chodniki bardzo ośnieżone, głębokie zaspy w wielu miejscach. (...) Ludzie poruszają się ulicą, a nie chodnikiem, bo to jest jedyna opcja w Mławie na teraz - podsumowała.
Adamek odwiedziła także drugi dworzec w Mławie - Mława Miasto - gdzie sytuacja wygląda gorzej. Pokonanie schodów prowadzących na dworzec było dla niej sporym wyzwaniem. I nic dziwnego, bo były całkowicie zasypane przez śnieg.
- Myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy w pracy reporterskiej z punktu widzenia tego, co trzeba mieć ze sobą, kiedy robi się relację na żywo, ale w tym miejscu naprawdę chciałabym mieć raczki, takie do chodzenia po górach - przyznała.
Na nagraniach widać, że na całym dworcu leży kilkadziesiąt centymetrów śniegu, a ludzie poruszający się kładką musieli przytrzymywać się barierek, żeby się nie przewrócić.
Posypywarki na ulicach Warszawy
Sporo śniegu, choć nie tak dużo jak na północy, spadło także w Warszawie. Zakład Oczyszczania Miasta poinformował w czwartek, że od wczesnych godzin porannych na mosty, wiadukty i strome ulice Warszawy wyjechały 42 posypywarki. Pojazdy pracują na 240 kilometrach dróg, w tym na ul. Tamka i Belwederskiej. Zakład przypomniał, że odpowiada tylko za trasy, którymi kursują autobusy miejsce - pozostałymi zajmują się między innymi urzędy dzielnic oraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Biało w Beskidach
Biało zrobiło się także w Beskidach. Na stacji narciarskiej Biały Krzyż w Szczyrku była reporterka TVN24 Katarzyna Mikulec, która przekazała, że zimowa aura jest bardziej urokliwa niż groźna, choć we znaki dają się mróz i wiatr. Nie przeszkadza to jednak narciarzom, którzy pojawili się na stoku.
- Wyciąg narciarski działa, od rana przyjeżdżają tutaj narciarze, i ci młodsi, i ci starsi. Jak rozmawialiśmy z osobami, które dzisiaj w okolicy pracują, to mówiły, że od rana podróżowały i po Szczyrku, i po Wiśle, czy też byli w Żywcu, bo stamtąd dojeżdżały, i nie mieli problemu, aby dostać się tutaj - relacjonowała Mikulec. Dodała, że choć do Szczyrku prowadzi kręta, górska droga, to dzięki regularnym przejazdom pługów i piaskarek warunki do jazdy są dobre.
Z zimowej pogody cieszyli się także mieszkańcy miasta. - Nam tutaj zima nie zrobiła na razie nic. Tylko zrobiła nam zysk, że narciarze będą jeździć - przyznał jeden z nich. - Zima wspaniała, jak z bajki - dodała jedna z mieszkanek.
Mikulec podsumowała, że według lokalnych służb noc sylwestrowa była spokojna. Choć doszło do kilku wypadków, to nikt nie został w nich ciężko ranny. Było także 130 kolizji, ale w nich także nikt poważnie nie ucierpiał. Mimo to warto uważać na drogach, bo panuje mgła i może występować oblodzenie.
Silny wiatr w Zakopanem
Śnieg leży też w Tatrach. Jak przekazał będący na miejscu reporter TVN24 Maciej Stasiński, w czwartek warunki do wędrówek po górach są lepsze niż w środę, gdy było zimno i mgliście, a do tego momentami mocno padał śnieg i wiał silny wiatr.
- Temperatura wzrosła teraz w Zakopanem w okolice 0 stopni, w górach, na Kasprowym Wierchu, jest -10 stopni. Przede wszystkim zobaczyliśmy w końcu góry, których nie było widać przez ostatnie dwa czy trzy dni, bo były zupełnie zamglone - relacjonował.
Stasiński powiedział, że poprawiły się warunki na szlakach. Podczas wędrówek turyści powinni jednak zachować ostrożność, bo mogą jednak napotkać silny wiatr, sięgający 50 kilometrów na godzinę, a po południu podmuchy mogą przekroczyć nawet 100 km/h. Ponadto od kilku dni w Tatrach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego.
Autorka/Autor: kp/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24