Wyspa Północna, jedna z dwóch głównych wysp Nowej Zelandii, zmagała się w ostatnich dniach z intensywnymi opadami deszczu. Jak przekazała krajowa agencja meteorologiczna MetService, w niektórych miejscach w ciągu 24 godzin spadło tyle deszczu, co zwykle w trzy miesiące. Doprowadziło to do powodzi, podtopień oraz osuwisk.
Osuwisko zeszło na kemping, świadkowie słyszeli krzyki
Do najgroźniejszego osuwiska doszło około godziny 9.30 lokalnego czasu w pobliżu Mount Maunganui, popularnej miejscowości turystycznej na północnym wybrzeżu. Ziemia osunęła się na pobliski kemping. Jak przekazał dziennik "The New Zealand Herald", w wyniku osuwiska wiele osób, w tym dzieci, uznaje się za zaginione. Wśród nich ma być kobieta, która próbowała ostrzec innych przed zagrożeniem.
Świadkowe zdarzenia w rozmowie z mediami mówili, że poczuli gwałtowne wstrząsy i zobaczyli, jak zapada się stok Mount Maunganui.
- Odwróciłam się i zobaczyłam, jak ziemia zsuwa się na jakieś budynki. Spadła na pomieszczenia sanitarne, pod prysznicami chyba byli ludzie. Potem przeniosła kampera, w którym była rodzina - relacjonowała w rozmowie z Radio NZ Nix Jaques.
Niektórzy ze świadków usłyszeli krzyki, ale wycofali się, obawiając się dalszego przemieszczania się ziemi. Na miejsce zostały wezwane służby ratunkowe, które rozpoczęły przeszukiwanie miejsca zdarzenia w poszukiwaniu ocalałych.
- Z tego, co zrozumiałem, osoby postronne próbowały wejść w gruzowisko i rzeczywiście słyszały głosy - powiedział dowódca straży pożarnej i pogotowia ratunkowego William Pike. - Wkrótce po przybyciu naszej pierwszej jednostki wycofaliśmy wszystkich z miejsca zdarzenia ze względu na możliwość przemieszczania się osuwiska - dodał.
Ziemia zeszła na dom, są ofiary śmiertelne
Do osuwisk doszło również w innych miejscach na Wyspie Północnej. W znajdującej się nieopodal Mount Maunganui miejscowości Papamoa osuwisko zeszło na dom. Dwóm osobom udało się uciec, ale dwie zostały uznane za zaginione. W czwartek wieczorem lokalnego czasu służby odnalazły ich ciała - przekazała policja.
Zagrożenie stanowiła także woda. W środę w Warkworth, na północnym zachodzie wyspy, woda porwała mężczyznę w samochodzie. Został zidentyfikowany jako 40-letni pracownik z Kiribati. W czwartek rano polskiego czasu nie było wieści na jego temat.
Uszkodzone drogi i tysiące osób bez prądu
W nocy ze środy na czwartek w Tairawhiti siedem osób schroniło się na dachu swojego domu, gdy poziom wody zaczął się podnosić. Służby przetransportowały je w bezpieczne miejsce.
Zniszczenia wywołane przez burzę doprowadziły też do zakłóceń w transporcie. Urząd transportu poinformował, że zamknięto drogi w rejonach Northland, Bay of Plenty i Waikato, natomiast lokalne władze przekazały, że uszkodzenia dróg odcięły niektóre małe społeczności od świata. W czwartek wieczorem lokalnego czasu bez prądu pozostawało około ośmiu tysięcy osób.
Autorka/Autor: Krzysztof Posytek
Źródło: Reuters, The New Zealand Herald
Źródło zdjęcia głównego: Reuters