Młody łoś pojawił się w sobotę w centrum Szczecina (województwo zachodniopomorskie). Zwierzę biegało po ulicach i doprowadziło do małego paraliżu komunikacyjnego. Jak się okazało, w piątek łowczy przewiózł tego samego osobnika ze Stargardu w okolice Stepnicy.
- To dla nas duże zaskoczenie - powiedział Maciej Tracz z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego. - W czwartek policja ze Stargardu poprosiła nas o pomoc, bo ten sam zwierzak zaplątał się w Stargardzie. Wywieźliśmy go z tego miasta daleko, a już w piątek rano znowu się w nim pojawił. Załadowaliśmy go do tej samej skrzyni i wywieźliśmy aż po Stepnicę w nadziei, że tam spotka dzikie łosie i będzie spokój. A on z marszu przepłynął Odrę i znalazł się w Szczecinie - dodał. Pokreślił, że to była bardzo nietypowa akcja.
Schwytanie młodego łosia nie było takie proste. - Było niebezpiecznie. Ten łoś nie chciał wrócić do lasu, zawracał, robił wszystko, aby tam nie trafić - opowiadał Ryszard Czeraszkiewicz z pogotowia do spraw dzikich zwierząt, czyli tak zwany "łowczy miejski". - Udało się go zabezpieczyć w takim ślepym zaułku - dodał.
Młody łoś trafi na wolność
Łoś został uśpiony i umieszczony w skrzyni, ma zostać wypuszczony na wolność w miejscowości Borne Sulinowo.
- Wywieziemy go tak daleko, że mamy nadzieję, że już nie wróci - mówił Maciej Tracz. Dodał, że to roczny cielak, który powinien jeszcze chodzić z matką. Nie wiadomo, co się z nim stało, dlaczego jest sam. Być może jego matka została potrącona przez pociąg lub samochód.