Jak przekazała synoptyk tvnmeteo.pl Arleta Unton-Pyziołek, po obecnej fali upałów, prawdopodobnie już ostatniej, która z taką siłą obejmie cały kraj, czekają nas ulewy. Jedynie w okolicach 25 sierpnia możliwe jest jeszcze wdarcie się upału na chwilę. Jednak, jak wynika z najnowszych wyliczeń modeli GFS i ECMWF, do głosu dojdą dwa kluczowe czynniki pogodotwórcze: rozległa zatoka chłodu nad Atlantykiem oraz silnie nagrzane wody Morza Śródziemnego.
Pogoda na drugą połowę sierpnia. Tu może silnie padać
- Przemieszczające się fronty chłodne będą ulegać zafalowaniom, szczególnie w rejonie Alp, północnych Włoch i Adriatyku. Uwolnione na południu potężne zasoby wilgoci i ciepła doprowadzą do rozwoju zasobnych w opady układów niżowych - dodała synoptyk. Zgodnie z prognozami, będą one wędrować dwoma głównymi szlakami: zachodnim, w kierunku Sudetów oraz dorzeczy Łaby i Odry, a także wschodnim - w stronę Karpat i dorzecza górnej Wisły. Obfite opady mają pojawić się w Austrii i Czechach.
Według najnowszych aktualizacji modelu GFS, skumulowane sumy opadów w okresie od 16 do 29 sierpnia mogą wynieść około 150-170 litrów wody na metr kwadratowy. Prognozy ekstremalne dotyczą Sudetów, a dokładniej Karkonoszy i Masywu Śnieżnika.
- Wartości te mogą jeszcze ulec zmianie, ale modele dają nam wyraźny sygnał, że przed nami bardzo dynamiczna sytuacja uderzająca w regiony, które są naturalnie nieprzystosowane do odprowadzania tak dużych mas opadowych. Góry oraz strome zlewnie górskich rzek to gotowy przepis na błyskawiczne wezbrania i podtopienia w dolinach czy kotlinach - przyznała Unton-Pyziołek.
Jak dodała nasza synoptyk, końcówka wakacji upłynąć ma w Polsce pod znakiem rozległego obszaru obniżonego ciśnienia, rozciągającego się od Włoch, przez Bałkany, aż po Finlandię. Silne kontrasty termiczne między masami powietrza napływającymi z południa i z zachodu mają doprowadzić do sformowania się aktywnej strefy ścierania bezpośrednio nad Polską.