Z powodu przedłużającego się okresu ekstremalnych upałów Holendrzy borykają się z ogólnokrajową plagą much. Firmy zajmujące się zwalczaniem szkodników odnotowują szczytowy popyt na swoje usługi. W południowej części Holandii postuluje się nawet wprowadzenie normy dotyczącej liczebności much.
Populacja much rośnie w błyskawicznym tempie
Skalę problemu monitoruje Aron Kuiper, biolog z Kennis- en Adviescentrum Dierplagen, czyli instytutu badawczego zajmującego się szkodnikami. Jak przyznaje, liczba much, które trafiają do pułapek, potrafi być zaskakująca. - Czasami w ciągu dwóch dni w słoiku zbiera się ich 300-400 - mówi.
Są miejsca, w których muchy mają szczególnie dogodne warunki do życia. To gospodarstwa rolne, stadniny i zakłady przetwarzania odpadów. Mieszkańcy terenów znajdujących się nieopodal raz po raz wzywają firmy dezynsekcyjne. Luc Koene z Zungo Pest Control przyznaje, że liczba zgłoszeń jest bardzo duża. - Mamy ogromną ilość pracy. Ludzie czasami naprawdę nie wiedzą już, co robić. A my staramy się przynieść im ulgę - mówi Koene.
"Stuprocentowa eliminacja nie jest możliwa"
Specjaliści podkreślają, że całkowite pozbycie się much to mrzonka. - Stuprocentowa eliminacja nie jest możliwa, ponieważ mamy do czynienia z czynnikami środowiskowymi - wyjaśnia Koene. - W pewnym stopniu trzeba pogodzić się z tym zjawiskiem - dodaje, wskazując, że nie da się usunąć farm, ale pomocna może być zmiana pogody.