Hasło "ozempikowy rozwód" (ang. Ozempic divorce) jest chwytliwe, ale nieprecyzyjne. Badanie, z którego się zrodziło, dotyczyło dużej utraty masy ciała i jej wpływu na życie osobiste - także separacje i rozwody. Nie chodzi jednak o schemat: ktoś zredukował wagę, zyskał nową sylwetkę, więc odszedł. Bardziej o moment, w którym metamorfoza narusza dawny układ. Podobnie może zadziałać terapia, awans, nowe środowisko albo powrót do pasji.
- Największą zmianą nie jest nowa sylwetka, ale na nowo spotkanie osoby, której nigdy wcześniej nie znaliśmy - wyjaśnia w rozmowie z nami mgr psychologii Piotr Woźniak. I tłumaczy, dlaczego zmiana potrafi poruszyć związek mocniej niż kryzys, i jak rozpoznać, że komunikat "zmieniłaś/eś się" może znaczyć: "wróć do wersji, przy której było mi wygodniej".
To nie lek rozwodzi ludzi
Najpierw doprecyzujmy: szwedzkie badanie opublikowane w "JAMA Surgery" nie dotyczyło leku na otyłość, tylko osób po operacjach bariatrycznych. Było jednak duże i pokazało ciekawą zależność: po znaczącej utracie masy ciała zmieniało się także życie osobiste. Osoby samotne częściej wchodziły w nowe związki, a u tych, którzy byli już w relacji, częściej dochodziło do separacji albo rozwodu. W jednej z analiz rozwód odnotowano u 14,4 proc. pacjentów po operacji i u 8,2 proc. osób z grupy porównawczej.
To nie znaczy, że utrata kilogramów "kończy" związek. Raczej, że duża zmiana w ciele może uruchomić zmianę w tym, jak człowiek myśli o sobie, czego chce i na co się godzi. Skąd więc Ozempic? Bo dziś, razem z innymi lekami GLP-1, stał się symbolem szybkiej utraty wagi, a szerzej: spektakularnej zmiany, która może przestawić nie tylko ciało, ale też relacje.
Jeśli "ozempikowy rozwód" ma sugerować, że sam lek albo sama utrata kilogramów prowadzą do rozpadu związku, to duże uproszczenie. Ale jeśli opisuje sytuację, w której duża zmiana życiowa wpływa na relację, rzeczywiście jest w tym coś ważnego.Piotr Woźniak, mgr psychologii
Zadaniem eksperta, w tej dyskusji za dużo uwagi skupia się na wadze, a za mało na tym, co dzieje się wokół niej. - Bo gdy człowiek zaczyna być inaczej traktowany i sam inaczej o sobie myśli, zmienia się nie tylko wygląd. Zmieniają się też potrzeby, granice i zgoda na dawny układ - tłumaczy.