Zuma zrezygnował

17 lutego 2018
EPA/NIC BOTHMA/PAPJacob Zuma na ławie oskarżonych

Prezydent Republiki Południowej Afryki Jacob Zuma oświadczył 14 lutego 2018 roku wieczorem, że ustępuje ze stanowiska.

W swym ponad półgodzinnym wystąpieniu telewizyjnym 75-letni Jacob Zuma oznajmił, że podaje się do dymisji, mimo iż nie zgadza się z postawą, jaką Kongres zajął wobec niego po usunięciu go ze stanowiska sekretarza generalnego ANC i wybraniu na to stanowisko dotychczasowego zastępcy Cyrila Ramaphosy w grudniu ub.r. "Moja rezygnacja z natychmiastowym efektem - podkreślił Zuma - wynika jedynie z tego, że "zawsze byłem karnym członkiem Afrykańskiego Kongresu Narodowego". - Nie chcę, żeby ktoś oddawał za mnie swe życie - zaznaczył Zuma w swym wystąpieniu telewizyjnym. - Tak samo nie chcę, żeby z mojego powodu Afrykański Kongres Narodowy miał się podzielić - dodał. Rezygnacja Dumy nastąpiła zaledwie kilkanaście godzin po przeszukaniu przez policję luksusowej rezydencji wywodzących się z Indii trzech braci Gupta. Ci bliscy sojusznicy Zumy są oskarżani o udział w wielkiej aferze korupcyjnej, w którą miałby być zamieszany i sam Zuma. Dzięki znajomości z Zumą i przysługom świadczonym prezydentowi oraz ludziom z jego kręgu bracia Gupta dorobili się ogromnych fortun i zaczęli wpływać na obsadę kluczowych stanowisk w rządzie.

Następca

Następcą Zumy został Cyril Ramaphosa – jeden z polityków, którzy aktywnie uczestniczyli w "negocjowanej rewolucji południowoafrykańskiej", polegającej na odejściu od polityki apartheidu w RPA.

- Budujemy kraj, w którym przyszłość jest związana z własnymi inicjatywami i ciężką pracą, a nie kolorem skóry, miejscem urodzenia, płcią, językiem czy dochodem rodziców - oznajmił prezydent w parlamentarnym orędziu po wyborze na stanowisko. - Powinniśmy odrzucić sceptycyzm, który zawiódł nasz kraj, ponieważ nadszedł nowy świt, wspaniały świt - dodał.

Źródło zdjęcia głównego: EPA/NIC BOTHMA/PAP

Sąd wydał we wtorek nakaz aresztowania byłego prezydenta Republiki Południowej Afryki Jacoba Zumy, który nie stawił się na pierwszej rozprawie, dotyczącej ciążących na nim zarzutów korupcyjnych. Sędzia zawiesiła wykonanie nakazu do majowego wznowienia procesu.

Były prezydent RPA Jacob Zuma, który zrezygnował z urzędu w połowie lutego, będzie musiał stawić czoło zarzutom oszustw i korupcji przy udzielaniu kontraktu na dostawy broni o wartości ponad dwóch i pół miliarda dolarów. Zarzuty przedstawił w piątek główny prokurator kraju.

Były przywódca związkowy i biznesmen Cyril Ramaphosa został w czwartek wybrany przez parlament na prezydenta RPA. Nowy szef państwa zapowiedział, że walka z korupcją będzie jednym z jego priorytetów i że będzie ciężko pracował, by "nie rozczarować narodu RPA".

Afrykański Kongres Narodowy (ANC), partia rządząca RPA, dała prezydentowi Jacobowi Zumie 48 godzin na rezygnację z urzędu – poinformowały południowoafrykańskie media i agencja Reutera. W RPA partia rządząca ma możliwość usunąć prezydenta ze stanowiska. Już raz to zrobiła.

Trybunał Konstytucyjny RPA orzekł w piątek, że południowoafrykański parlament nie wypełnił swoich obowiązków w sprawie odwołania ze stanowiska prezydenta kraju Jacoba Zumy i pociągnięcia go do odpowiedzialności za malwersacje finansowe.

W RPA opublikowano raport z dochodzenia antykorupcyjnego zalecający utworzenie komisji, która zbada, czy prezydent Jacob Zuma nie popełnił przestępstw korupcyjnych. Sam szef państwa wnosił o zablokowanie publikacji, jednak sąd oddalił wniosek.

W czwartek prezydent RPA Jacob Zuma miał wygłosić orędzie o stanie państwa. Przywódca skrajnie lewicowego ugrupowania EFF Julius Malema zapragnął jednak wykorzystać okazję, by zadać mu niewygodne pytania. Malema i jego sojusznicy zostali w asyście ochroniarzy i policji wyprowadzeni z sali obrad. W geście solidarności wyszli również członkowie Aliansu Demokratycznego, największej partii opozycyjnej. - To państwo policyjne - zarzucają oburzeni.

Prezydent Republiki Południowej Afryki Jacob Zuma został wybrany przez parlament na drugą pięcioletnią kadencję. Jego Afrykański Kongres Narodowy (ANC), rządzący w RPA od 20 lat, zapewnił sobie w wyborach parlamentarnych 7 maja po raz kolejny zwycięstwo.