Zatrzymanie za grzywnę. Dzieci w rodzinie zastępczej

26 października 2012

Bezczynność samotnej matki z Opola, której dzieci po głośnym zatrzymaniu trafiły do rodziny zastępczej, była przyczyną jej zatrzymania przez policję - powiedział Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak, prezentując wyniki przeprowadzonej przez niego kontroli. Jednak błędy, zdaniem Rzecznika, popełnił też opolski sąd i miejscowa policja.

Dziś ma zostać przedstawiony raport dotyczący przestrzegania praw dziecka w głośnej sprawie aresztowania w Opolu matki wychowującej dwójkę małych dzieci. Po zatrzymaniu kobiety późnym wieczorem, dzieci trafiły do rodziny zastępczej. Zbadanie tej sprawy zlecił Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

- Sąd popełnił błąd, gdyż najpierw powinien się zwrócić do tej osoby z propozycją prac społecznych, a dopiero później ta osoba mogła zgodzić się na karę pozbawienia wolności zamiast płacenia. Tutaj tak nie było - powiedział we "Wstajesz i wiesz" Ryszard Kalisz o aresztowaniu samotnej matki z Opola. Poseł dodał też, że zawinili również policjanci, którzy wykazali się "nieznajomością prawa".

Komendant główny policji podjął decyzję o przeanalizowaniu zarządzenia regulującego metody i formy działania podczas dokonywania przez policjantów doprowadzeń, pod kątem możliwego zwiększenia ochrony dzieci i innych osób podlegających nakazowi doprowadzenia - poinformowała w niedzielę KGP. Ma to związek z aresztowaniem kobiety z Opola, która miała niezapłacone zobowiązania wobec fiskusa. Jej dzieci w tym czasie zabrano do pogotowia opiekuńczego.

- Nie jestem w stanie powiedzieć kto ponosi odpowiedzialność, ale ręczę, że w wielu krajach Europy zachodniej po czymś takim minister spraw wewnętrznych podałby się do dymisji - stwierdził w "Kawie na ławę" szef SLD Leszek Miller, komentując wydarzenia w Opolu. Policja zatrzymała tam późnym wieczorem we wtorek samotną matkę dwójki małych dzieci. Te trafiły do rodziny zastępczej.

Przez ponad godzinę policjanci "próbowali załatwić sprawę w sposób jak najłagodniejszy dla dzieci i matki" - tak zatrzymanie mieszkanki Opola opisuje tamtejsza policja. Kobieta trafiła do aresztu, a jej dwoje dzieci do rodziny zastępczej. "Tego rodzaju działania są bardzo trudne dla samych policjantów, którzy muszą jednak respektować normy prawne" - tłumaczy rzecznik komendanta opolskiej policji Maciej Milewski.

- Sprawa jest niebywale wręcz bulwersująca, ale też charakterystyczna. Wyjątkowa bezwzględność wobec bezbronnej kobiety, ale co więcej, także wobec dzieci. Państwo potrafi tutaj być bezwzględne i brutalne, można powiedzieć okrutne - mówił Jarosław Kaczyński w związku z aresztowaniem matki dwójki dzieci za niespłacone zobowiązania wobec Urzędu Skarbowego.

Ministerstwo spraw wewnętrznych i resort sprawiedliwości przeprowadzą wspólną kontrolę sprawy aresztowanej matki, której policja późnym wieczorem zabrała dzieci. Wyjaśnień domaga się również rzecznik praw dziecka. - Nie zgodzę się na umieszczanie dzieci w pieczy zastępczej, gdy nie ma zagrożonego ich zdrowia lub życia - mówił w TVN24 RPO Marek Michalak.

- Wiedziałam, że mam do zapłacenia karę 2 tysięcy 250 złotych, ale dostałam pismo od pani komornik, że sprawa została umorzona. Od roku żyłam z taką świadomością - powiedziała na antenie TVN24 pani Joanna. Kobieta we wtorek późnym wieczorem została zabrana przez policję do aresztu z powodu niezapłacenia grzywny z Urzędu Kontroli Skarbowej. Dwójka jej małych dzieci musiała trafić na ten czas do rodziny zastępczej.

- Byliśmy zszokowani, kiedy usłyszeliśmy w jakich okolicznościach policja dokonała zatrzymania. Gdyby funkcjonariusze się z nami skontaktowali, można było odroczyć doprowadzenie. Należało włączyć zdrowy rozsadek - mówiła Ewa Kosowska-Korniak rzecznik Sądu Okręgowego w Opolu komentując sprawę doprowadzenia samotnej matki do aresztu za niespłacone zaległości wobec Urzędu Skarbowego.