Prezydent podpisał ustawę "67"

1 czerwca 2012
TVN 24Bronisław Komorowski

To już postanowione - popracujemy dłużej. 1 czerwca prezydent podpisał ustawę emerytalną i przepisy podnoszące wiek emerytalny do 67 lat wejdą w życie. Bronisław Komorowski zapowiedział, że ta ustawa nie kończy prac nad reformą systemem polityki społecznej.

Rządowy projekt podniesienia wieku emerytalnego Sejm przyjął 11 maja. Za jego przyjęciem opowiedziało się 268 posłów. Przeciwko było 185 głosujących, a dwóch wstrzymało się od głosu. "Za" głosowali wszyscy posłowie PO, prawie wszyscy PSL i Ruchu Palikota. Przeciwko było PiS, SLD oraz Solidarna Polska. ZOBACZ, JAK GŁOSOWALI POSŁOWIE

Z kolei za zmianami w przywilejach emerytalnych służb mundurowych opowiedziało się 272 posłów, przeciwko 177, jeden wstrzymał się od głosu.

Debata w Sejmie w sprawie reformy emerytalnej
TVN24
"Solidarność" blokuje wyjście z Sejmu. (TVN24)
TVN24

Głosowanie w Sejmie poprzedziła burzliwa debata, a w czasie niemal całego posiedzenia pod gmachem na Wiejskiej demonstrowała "Solidarność", której przedstawicieli nie wpuszczono na salę plenarną. Związkowcy, którzy nie zgadzają się na wydłużenie wieku emerytalnego, zablokowali m.in. wszystkie wyjścia z Sejmu.

Zmiany - jakie konkretnie?

Rządowy projekt zmian w systemie emerytalnym zrównuje i wydłuża wiek emerytalny kobiet i mężczyzn do 67 lat. Zakłada również możliwość przejścia na wcześniejszą, tzw. częściową emeryturę. Prawo do takiego świadczenia będą miały kobiety w wieku 62 lat z co najmniej 35-letnim stażem ubezpieczeniowym (obejmującym okresy składkowe i nieskładkowe) oraz mężczyźni, którzy ukończyli 65 lat i mają co najmniej 40 lat stażu ubezpieczeniowego. Częściowa emerytura stanowić będzie 50 proc. pełnej kwoty emerytury, a jej pobieranie zmniejszy zgromadzony kapitał emerytalny i w rezultacie także wysokość świadczenia otrzymywanego po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Ustawa przewiduje, że od 2013 r. wiek emerytalny będzie wzrastał o trzy miesiące każdego roku. Tym samym mężczyźni osiągną docelowy wiek emerytalny 67 lat w 2020 r., a kobiety - w 2040 r.

Zgodnie z projektem dotyczącym emerytur mundurowych funkcjonariusz mundurowy będzie mógł przejść na emeryturę po 55. roku życia pod warunkiem, że przepracował 25 lat. Do tej pory nabycie praw emerytalnych służb mundurowych nie zależało od wieku, ale stażu pracy - wystarczyło 15 lat. Nowy system obejmuje osoby, które wstąpią do służby po wejściu w życie nowych przepisów, czyli na początku 2013 roku. W myśl projektu zachowany zostaje odrębny system tzw. zaopatrzeniowy. Oznacza to, że m.in. policjanci i żołnierze nie zostaną włączeni do powszechnego systemu emerytalnego, czyli do ZUS. Ich emerytury będą, tak jak dotychczas, wypłacane z budżetu państwa. Nowy system obejmie jedynie osoby, które rozpoczną pracę po 1 stycznia 2013 r.

Spot "Stopniowość" (YouTube)
Kancelaria Premiera/YouTube

Zapowiedź z expose: bezlitosna demografia

O propozycji wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat premier Donald Tusk mówił już w expose. Dlaczego rząd się na to zdecydował? Jak tłumaczył, według prognoz demograficznych, Polaków będzie coraz mniej, dłuższa praca jest więc konieczna, by zapewnić odpowiednio wysokie emerytury i obecnie, i w przyszłości. Dodatkowo, pomoże to zmniejszyć zadłużenie państwa w stosunku do PKB. Platforma argumentowała, że dzięki tym zabiegom emerytury będą wyraźnie wyższe.

By wyjaśnić Polakom, dlaczego będą pracować dłużej, rząd przygotował trzy spoty i specjalny serwis internetowy. Platforma przekonywała, że jeśli wiek emerytalny nie zostanie podniesiony, zabraknie rąk do pracy, a kolejne pokolenia nie poradzą sobie z utrzymaniem system u emerytalnego.

Rządowy spot "Demografia"
Kancelaria Premiera/You Tube

Kryzys w koalicji

Wydłużenie wieku emerytalnego od początku spotykało się ze sprzeciwem PSL. Sprawa wywołała najpoważniejszy jak do tej pory kryzys między koalicjantami. Mówiło się nawet o możliwości rozpadu koalicji i szukaniu większości z innymi partiami. W tym kontekście najczęściej wymieniano Ruch Palikota.

Pod koniec marca udało się osiągnąć porozumienie: PO zgodziła się na postulat PSL dotyczący możliwości przechodzenia na częściowe emerytury - dla kobiet w wieku 62 lat, a mężczyzn - 65 lat. Dodatkowo, Platforma zgodziła się na finansowanie przez państwo składki emerytalnej za czas urlopu wychowawczego - nie tylko dla kobiet pracujących na etacie, ale także dla samozatrudnionych. Składki płacone miałyby być także za kobiety objęte KRUS-em oraz te, które "nie miały szans podjąć pracy"

Premier o emeryturach częściowych (TVN24)

Związkowcy przeciwko

Od początku przeciwko reformie były PiS, SLD i Solidarna Polska. Posłowie argumentowali, że Polacy będą w stanie tak długo pracować ze względów zdrowotnych, a także dlatego, że starszym osobom ciężko znaleźć pracę. Wskazywali także na ważną rolę babć i dziadków w pomocy w wychowaniu dzieci.

Reformie ostro sprzeciwiali sie także związkowcy. "Solidarność" w marcu zorganizowała pikietę przed Kancelarią premiera, zbudowano też miasteczko namiotowe. Związkowcy domagali się przeprowadzenia referendum emerytalnego. Pod wnioskiem o jego organizację "S" zebrała niemal 2 miliony podpisów. W głosowaniu 30 marca wniosek związkowców o zorganizowanie referendum został jednak odrzucony.

Związkowcy nie ustąpili: przygotowali własną kampanię "Stop 67" i własny spot, który wyrażał sprzeciw wobec dłuższej pracy. "Solidarność" przygotowała także "listy gończe" z podobiznami posłów, którzy głosowali za odrzuceniem wniosku o referendum. Związkowcy do końca próbowali zablokować rządowy projekt - w dniu samego głosowania, 11 maja, zorganizowali pikietę pod Sejmem i zablokowali wszystkie wyjścia z budynku. Protestowali też przed Pałacem Prezydenckim i apelowali do Bronisława Komorowskiego, by nie podpisywał zmian.

jk/zś//bgr

- Andrzej Duda po raz kolejny wpisuje się w kampanię wyborczą i bardzo wyraźnie staje po stronie PiS - uznał szef MSZ Grzegorz Schetyna. Skomentował w ten sposób podpisanie w poniedziałek przez prezydenta projektu ustawy obniżającej wiek emerytalny.

Posłowie znowelizowali część ustaw i dostosowali je do zmienionej w maju ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, która przewiduje podwyższenie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67. roku życia.

W Belwederze zakończyło się we wtorek przed południem spotkanie prezydenta Bronisława Komorowskiego z przedstawicielami związków zawodowych służb mundurowych; tematem rozmów była uchwalona w maju ustawa dotycząca reformy emerytur mundurowych. Kolejne spotkanie w tej sprawie ma się odbyć po mistrzostwach Euro 2012.

Prezydent Bronisław Komorowski podpisując ustawę o wydłużeniu wieku emerytalnego okazał się reprezentantem jednej opcji politycznej, a nie reprezentantem całego narodu - uchwałę o takiej treści w sobotę przyjęła Rada Polityczna PiS. Stanowisko partii podczas konferencji przekazał prezes partii Jarosław Kaczyński.

Jak zapowiadał, tak zrobił. W piątek po południu prezydent podpisał ustawę emerytalną. Przepisy wydłużające wiek emerytalny do 67 lat mogą wejść w życie.

Szef Solidarności Piotr Duda poprosił prezydenta Bronisława Komorowskiego o spotkanie; prezydent zaprosił go na godz. 15.45 do Pałacu Prezydenckiego - poinformowała szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.

Senat przyjął reformę emerytalną oraz ustawę o emeryturach mundurowych. Teraz trafią one do prezydenta. Bronisław Komorowski już wcześniej zapowiedział, że je podpisze. Do zmiany zdania będą próbowali namówić go związkowcy z "Solidarności", którzy po południu mają pikietować przed Pałacem Prezydenckim.

Poseł PO Paweł Suski podczas próby przejścia przez barierki przed Sejmem został kilka razy uderzony drzewcem transparentu przez blokujących sejmowe wyjścia związkowców. - Sam sobie winien. To jego buta, bezczelność i głupota - tak ten obrazek opisał w "Faktach po Faktach" szef "Solidarności" Piotr Duda. Może chociaż słowo "przepraszam"? - To on niech przeprosi. Ale jeszcze zostanie mu odpłacone. My go tylko broniliśmy - odpowiedział Duda.

Przebieg debaty mało budujący, posłowie zastanawiający się "jak dowalić konkurentowi", a nie jak pomóc Polsce - tak dzień głosowań w Sejmie nad reformą emerytalną podsumował premier Donald Tusk. Szef rządu podkreśla, że on "nie obraża ludzi" i jego wystąpienie nie miało na celu podgrzania atmosfery. Ale podgrzało. - Jeśli można zwyzywać konkurenta politycznego od najgorszych - i robi się to od wielu miesięcy - to co będzie następne? - pyta Tusk.

Grubo ponad godzinę trwała blokada Sejmu przez protestujących przed budynkiem związkowców "Solidarności". Wracać do domów po głosowaniach ws. emerytur mogli tylko posłowie PiS - z szefem partii Jarosławem Kaczyńskim na czele. Pozostałych odsyłano okrzykami "do Sejmu, do Sejmu!". - To lepiej, że blokują nas niż Warszawę - komentował Janusz Palikot. Po 18-tej blokujący odpuścili posłom.

Kto krzyczał do Jarosława Kaczyńskiego, by zadzwonił do swojego zmarłego brata i porozmawiał z nim o wieku emerytalnym Polaków? PiS oskarża Janusza Palikota. Palikot żąda przeprosin i wskazuje na posła SLD Marka Balta. A Balt odpowiada szefowi Ruchu: "Jest pan podłym kłamcą. To nie ja." I domaga się wyjaśnienia "pomówień i oszczerstw, które ten bezideowy cham kieruje" pod jego imieniem.

- To był bardzo zły dzień w historii Polski ostatnich lat. Dzień, w którym w sposób urągający demokracji uchwalono ustawę godzącą w najbardziej elementarne interesy Polaków - oświadczył Jarosław Kaczyński w Sejmie po głosowaniu nad projektem zmian w systemie emerytalnym. Prezes PiS ocenił, że wyniki głosowania to "skazanie Polaków na nędzę".