Afera taśmowa

15 czerwca 2014

- Ciągle nie wiemy, kto jest głową, kto zadecydował o tym, że Sienkiewicz idzie na pierwszy rzut, Sikorski na drugi rzut, potem Bieńkowska, teraz Siemoniak. Ktoś o tym decyduje, to nie są przypadki - tak w magazynie "Świat" były prezydent Aleksander Kwaśniewski skomentował podsłuchane w warszawskich restauracjach rozmowy polityków. Stwierdził, że publikowanie nielegalnych podsłuchanych rozmów ma za zadanie "zniszczyć obóz rządzący". Ostatnio "Do Rzeczy" opublikowało jego rozmowę z Ryszardem Kaliszem.

Wicepremier Tomasz Siemoniak będzie w środę o godz. 7.30 gościem Bogdana Rymanowskiego w "Jeden na jeden" w TVN24. Polityk będzie pytany m.in. o sprawę publikacji tygodnika "Do Rzeczy". Chodzi o nielegalnie podsłuchaną rozmowę Aleksandra Kwaśniewskiego i Ryszarda Kalisza, której bohaterem jest właśnie szef MON.

- Do opinii publicznej dotarły treści, wobec których nie mogę zostać obojętny - powiedział Tomasz Siemoniak o nowej publikacji nt. nagranej rozmowy, jaką mieli prowadzić Aleksander Kwaśniewski i Ryszard Kalisz, a której wicepremier był jednym z bohaterów. Siemoniak poinformował, ze złożył do warszawskiej prokuratury okręgowej wniosek o wyjaśnienie tej sprawy. Zażąda też przeprosin od Ryszarda Kalisza.

Tygodnik "Do Rzeczy" opublikował fragmenty kolejnej rzekomej rozmowy nagranej w restauracji Sowa&Przyjaciele. Tym razem jej bohaterami są Aleksander Kwaśniewski i Ryszard Kalisz. "Najważniejszy wątek" - zdaniem tygodnika - dotyczy "korupcji na szczytach władzy". Pada też nazwisko Tomasza Siemoniaka. - To kompletne wymysły, absurd jak z Mrożka - skomentował szef MON.

"Poważne zastrzeżenia" budzi wykorzystanie publikacji w sieci akt afery podsłuchowej jako pretekstu do odwołania Andrzeja Seremeta - stwierdzili prokuratorzy w przyjętej w środę uchwale. Podkreślili, że to nie oni są winni przecieku. - W tym przypadku nie było żadnego przecieku z prokuratury - zgadza się profesor Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, współtwórca reformy prokuratury.

Prokuratorzy działali prawidłowo, udostępniając akta ze śledztwa stronom postępowania, ich obrońcom i pełnomocnikom - mówił podczas posiedzenia sejmowej speckomisji prokurator generalny Andrzej Seremet. Poinformował, że zarzuty wobec działań prokuratury w tej sprawie są "niezasadne". Dodał, że akta przeglądało 15 osób.

- Jestem przekonany, że zawartość taśm jest narzędziem szantażu, dlatego ta sprawa musi być wyjaśniona do końca - tak Jarosław Gowin (Zjednoczona Prawica) mówił w "Kawie na ławę" o tzw. aferze podsłuchowej. Z kolei Ilona Antoniszyn-Klik (PSL) przekonywała, że najwyższy czas zamknąć sprawę nagrań, bo opóźnia pracę rządu. Jacek Protasiewicz (PO) stwierdził zaś, że rząd należało chronić rząd niepotrzebnym zamieszaniem medialnym, stąd decyzje Ewy Kopacz o dymisjach.

- Nazwiska następców odwołanych ministrów premier Ewa Kopacz ogłosi w przyszłym tygodniu - poinformowała rzeczniczka szefowej rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. Ewa Kopacz oświadczyła w środę, że dymisje złożyli ministrowie zdrowia, skarbu oraz sportu. Rezygnację z funkcji marszałka Sejmu złożył też Radosław Sikorski, z funkcji szefa doradców premiera odchodzi Jacek Rostowski, a z funkcji koordynatora służb specjalnych - Jacek Cichocki. Kopacz oświadczyła, że nie przyjmie sprawozdania prokuratora generalnego za 2014 r. Decyzja ma związek z publikacją w internecie materiałów ze śledztwa z tzw. afery podsłuchowej.

- Zabrakło mi wypowiedzi prokuratora generalnego w kwestii najważniejszej, dotyczącej utraty zaufania do prokuratury - mówił po wystąpieniu Andrzeja Seremeta w Sejmie szef klubu PO Rafał Grupiński. W środę w południe prokurator generalny przedstawił informacje nt. ujawnienia akt ze śledztwa ws. tzw. afery podsłuchowej. Na czwartek zaplanowano w Sejmie głosowanie ws. powołania komisji śledczej w tej sprawie.

- To, że akta w sprawie tzw. afery taśmowej zostały upublicznione, obciąża tych, którzy to uczynili, popełniając przestępstwo - mówił w środę w Sejmie prokurator generalny Andrzej Seremet. Zapewnił, że prokuratorzy zrobili to, co należało do ich obowiązków. - Państwo po 8 latach rządów Platformy jest w totalnym rozkładzie - ocenił natomiast Stanisław Piotrowicz (PiS).

W kopiach akt śledztwa "podsłuchowego", które wyciekły do sieci, znajduje się poszlaka wskazująca, kto mógł wykonać zdjęcia tych dokumentów. To fragment pisma, na którym widać sygnaturę akt i fragmenty nazwisk, mogących być nazwiskami adwokatów reprezentujących głównego podejrzanego w aferze. - Zauważyliśmy ten dokument, będziemy to badać - potwierdza Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.