Afera taśmowa

15 czerwca 2014

Działania służb i prokuratury w redakcji "Wprost" skończyły się kompromitacją, bo śledczy i funkcjonariusze uciekli - ocenił gość "Faktów po Faktach" mec. Jacek Kondracki, pełnomocnik tygodnika. Dodał, że o "profesjonalizmie" ABW może świadczyć to, że technicy zostawili walizkę w jednym z pomieszczeń w redakcji.

W sobotę w południe redaktor naczelny "Wprost" Sylwester Latkowski ma przekazać nagrania podsłuchów prokuraturze. - My potrzebujemy wyraźnej deklaracji informatyka: to nie doprowadzi do źródła, które wam to przekazało. Nic więcej. Jeżeli informatyk powie: chronicie źródło, to natychmiast dostarczymy - zadeklarował Latkowski.

- Jeżeli ktoś chce mi powiedzieć, że to co wczoraj się działo w redakcji "Wprost", to całe zachowanie ABW, stosowanie przemocy wobec dziennikarzy, wobec redaktora Latkowskiego, to wszystko się działo bez wcześniejszego impulsu ze strony kancelarii premiera, ze strony premiera i ministra Sienkiewicza, to życzę zdrowia - powiedział w "Faktach po Faktach" Andrzej Duda (PiS). Politycy zastanawiali się także nad perspektywą ewentualnych wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

- Nie jest tak, że najpierw była zgoda pana redaktora Latkowskiego, a potem odbyło się kolegium redakcyjne, po którym pan redaktor Latkowski zmienił stanowisko - stwierdził na antenie TVN24 mec. Jacek Kondracki, komentując konferencję prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Jak dodał, żadną miarą nie może się zgodzić z tym, że prokurator nie mógł wystąpić najpierw o zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej. - Tu wpadam w pewien spór z prokuratorem generalnym. Ale twierdzę dosyć zdecydowanie, że to ja mam rację - ocenił mec. Kondracki.

Tłumaczenia prokuratora generalnego "w żadnym razie nie przekonują" redakcji "Wprost" - stwierdził w czwartek Marcin Dzierżanowski, zastępca redaktora naczelnego "Wprost", komentując wystąpienie Andrzeja Seremeta. - To wszystko (słowa Seremeta - red.) to są kłamstwa, albo przynajmniej nieświadome, ale mijanie się z prawdą - oświadczył Dzierżanowski.

- Ta sytuacja wczoraj była kompromitująca. Kompromitujące jest dla wszystkich to, że człowiek, który jest świadkiem we własnej sprawie, wczoraj był przesłuchany przez prokuraturę, we własnej sprawie - mówiła na konferencji prasowej do Donalda Tuska Monika Olejnik. - Całe środowisko dziennikarskie jest przeciwko panu - dodała publicystka. Jednak oprócz głosów oburzenia na działania ABW, pojawiają się ze strony dziennikarzy próby obrony rządu.

Działania prokuratorów w redakcji tygodnika "Wprost" uważam za prawidłowe - stwierdził w czwartek prokurator generalny Andrzej Seremet. Dodał, że działania oparte były na podstawach prawnych, a intencją prokuratorów nie było ujawnienie tajemnicy dziennikarskiej. O tym, czy akcja w redakcji zostanie wznowiona, zdecydują prokuratorzy - stwierdził. Seremet zapowiedział, że zostaną opublikowane nagrania z redakcji, które wykonywali przebywający tam funkcjonariusze.

Twój Ruch podtrzymuje wniosek o skrócenie kadencji Sejmu, który został złożony po ujawnieniu rozmów szefa MSW i prezesa NBP. - W sytuacji, w której się znaleźliśmy, to jedyna droga. To wyborcy powinni zadecydować, kto będzie rządził w Polsce - wyjaśnił w czwartek rzecznik TR, Andrzej Rozenek. Środową akcję w redakcji "Wprost" nazwał "niedopuszczalną" i ocenił, że miała ona doprowadzić do zablokowania kolejnych publikacji związanych z aferą taśmową.

- Donald Tusk pomylił Polskę z republiką bananową. Przecież to nie kto inny, jak Donald Tusk był tak wrażliwy na krytykę z Zachodu. Dziś w europejskiej prasie pisze się i porównuje się Polskę do Rosji Putina - mówił na konferencji prasowej Marcin Mastalerek. Poseł PiS wezwał wszystkie partie do odwołania rządu Donalda Tuska oraz powołanie rządu technicznego, który przeprowadzi przyspieszone wybory.

Po wizycie ABW i prokuratorów w siedzibie redakcji "Wprost" zostały: a) bałagan, b) wyłamane drzwi, c) laptop redaktora naczelnego, po który przyszli funkcjonariusze, d) walizka należąca do któregoś z nich a w niej m.in. dokumenty i pieczątki. - Proszę ja zabrać, w redakcji ona jest zupełnie niepotrzebna - prosił w czwartek rano na konferencji premiera Cezary Łazarewicz z "Wprost". "Czarna teczka" krąży i nadal szuka właściciela. Powoli staje się też wyśmiewanym symbolem akcji ABW.

- Próba wtargnięcia do redakcji, bezprawne działania, użycie siły fizycznej wobec redaktora naczelnego - opisywał wczorajszą akcję w redakcji "Wprost" Cezary Bielakowski, dziennikarz tygodnika. Nie wyklucza, że funkcjonariusze ponowią próbę zdobycia nośników z nagraniami podsłuchanych rozmów urzędników państwowych. - Prokuratorzy i agenci odstąpili od czynności tylko z obawy o zdrowie funkcjonariuszy, co jest absurdem. To my byliśmy zagrożenia, a nie oni - podkreślił w rozmowie z TVN24.

Prezydent Bronisław Komorowski podkreślił w czwartek, że w sytuacjach "szczególnie trudnych" wymagana jest przede wszystkim mobilizacja "normalnych władz państwa polskiego". - A jeśli to się okazuje niemożliwe do spełnienia, to trzeba odwoływać się do mechanizmu demokratycznych wyborów - dodał. O możliwości wcześniejszych wyborów spowodowanych konsekwencjami afery taśmowej mówił premier Donald Tusk.

- Nie będę podawał się do dymisji, w związku z działaniami, o których wszyscy wiemy, że miały charakter przestępczy - powiedział podczas porannej konferencji prasowej premier Donald Tusk. Zwołał ją po wieczornej akcji ABW w redakcji "Wprost". Szef rządu dystansował się od działań prokuratury. Zapowiedział jednak, że "z całą pewnością postępowanie funkcjonariuszy będzie analizowane sekunda po sekundzie", a na początku przyszłego tygodnia "podejmie stosowne decyzje" w sprawie przyszłości Bartłomieja Sienkiewicza. Co jeszcze powiedział premier?