Zientarski już chodzi

 
Dziennikarz motoryzacyjny wraca do zdrowia po lutowym wypadku
Źródło zdj. gł.: TVN24
Maciej Zientarski samodzielnie się porusza! - donosi Super Express. Jeszcze w kwietniu dziennikarz był przykuty do łóżka po tragicznym wypadku. Teraz gazeta wyśledziła go spacerującego z żoną po centrum handlowym.
Okładka "Super Expressu" ze zdjęciami Zientarskiego/ Fot. "SE"
Okładka "Super Expressu" ze zdjęciami Zientarskiego/ Fot. "SE"
Źródło zdjęcia: TVN24

Postępy w leczeniu dziennikarza są zdumiewające - pisze "SE". W kwietniu bowiem lekarze lekarze nie mieli pewności czy Zientarskiemu uda się przeżyć, a co dopiero stanąć na własnych nogach.

Zdjęcia zamieszczone w gazecie pokazują dziennikarza, jak spaceruje z żoną Beatą w jednym z warszawskich centrów handlowych. Choć jak na rekonwalescenta po wyjątkowo ciężkim wypadku szybko wraca do zdrowia, jest jednak wychudzony i porusza się z trudem. Jak donosi tabloid, podobno mało mówi i zachowuje się "jakby był nieobecny".

Maciej Zientarski 27 lutego rozbił sportowe ferrari, uderzając w betonowy słup wiaduktu przy ul. Puławskiej na warszawskim Ursynowie. W wypadku zginął dziennikarz "Super Expresu" Jarosław Zabiega, który jechał z Zientarskim.

Ferrari uderzyło z dużą prędkością w słupy wiaduktu i spłonęło/ Fot. TVN24
Ferrari uderzyło z dużą prędkością w słupy wiaduktu i spłonęło/ Fot. TVN24
Źródło zdjęcia: TVN24

Jak wynika z ekspertyzy sporządzonej dla prokuratury, tuż przed wypadkiem Zientarski jechał ok. 150 km/h - trzykrotnie więcej, niż dozwolona tam prędkość. Ze szpitala dziennikarz wyszedł na początku czerwca, ponad trzy miesiące po wypadku.

Źródło: "Super Express"

Czytaj także: