Ukradł karetkę, bo nie miał jak wrócić

 
Pacjent zapragnął wrócić do domu karetką
Źródło zdj. gł.: TVN24
Policjanci z Wielkopolski nie zmrużyli oka w nocy - zorganizowali blokadę dróg wiodących z Gniezna do Sieradza. Ale nie polowali na groźnego przestępcę - dybali na ukradzioną przez 39-latka... karetkę pogotowia. Ambulans udało się zatrzymać, a niesforny pacjent stanie przed sądem.

Mężczyzna trafił do jednego z gnieźnieńskich szpitali z Sieradza. Został przywieziony karetką pogotowia. Według opinii lekarza, nie było powodów, żeby mężczyzna zostawał w szpitalu.

Po wyjściu z placówki, około godz. 1 w nocy, pacjent, nie widząc innej możliwości dotarcia z powrotem do domu wsiadł za kierownicę stojącej przed szpitalem karetki i odjechał. Pracownicy pogotowia, po kilku minutach, zorientowali się, że brakuje im samochodu i wszczęli alarm.

Nocny pościg

Policja próbowała zatrzymać karetkę na drodze. Odesłany z kwitkiem pacjent nie zamierzał się jednak zatrzymać do kontroli. Funkcjonariusze wszczęli pościg. Po kilkudziesięciu minutach w Kobylnicy ustawiono blokadę. Samozwańczy kierowca karetki nie miał wyjścia - musiał się zatrzymać. Mężczyzna był trzeźwy.

Odzyskany i nieuszkodzony pojazd przekazano właścicielowi. A pomysłowego pacjenta odstawiono do aresztu. Odpowie za krótkotrwały zabór mienia lub kradzież.

Źródło: tvn24.pl, policja Poznań

Czytaj także: