Do miejsca, które Katarzyna W. wskazała, jako miejsce ukrycia ciała córki, mieszkańcy Sosnowca zaczęli przychodzić już w sobotę rano. Zapalali znicze, zostawiali zabawki. Niektórzy się modlili, inni wymieniali opiniami na temat tragedii.
Pod ruinami w ciągu dnia gromadziło się nawet kilkadziesiąt osób. - To jest naprawdę okropność - mówi jedna z kobiet, ale zaraz dodaje, że "nie można potępiać człowieka, jeśli się nie wie, co dokładnie się wydarzyło".
Jak relacjonuje reporter TVN24 niektórzy mówią, że już zawsze w tym miejscu będzie palił się chociaż jeden znicz, bo ruiny stały się symbolem rodzinnej tragedii.
"To potrzebne i właściwe"
Jacek Santorski o reakcjach mieszkańców Sosnowca (TVN24)
Zdaniem psychologa - Jacka Santorskiego taka forma przeżywania ostatnich wydarzeń pomaga poradzić sobie z ogarniającą bezsilnością. - Skoro stało się to naszym narodowym tematem, stało się czymś niezwykle poruszającym dla tamtej wspólnoty, to możliwość jakiegokolwiek zaistnienia przez przyniesienie znicza, jest maleńkim momentem nie bycia bezradnym - ocenił Santorski w TVN24.
Według psychologa, to potrzebne i właściwe zachowanie. - Być może w metafizycznym sensie ma to jeszcze głębsze znaczenie - powiedział Santorski.
ktom//kdj
Źródło: tvn24