Donald Tusk przeprowadza się do Sejmu, by dowodzić legislacyjną ofensywą PO. Zapewne uda mu się przy okazji poprawić swoją statystykę głosowań, bo dotychczas premier najlepszego przykładu posłom nie dawał.
Od stycznia tego roku Donald Tusk uczestniczył bowiem tylko w trzech głosowaniach na tysiąc dwieście trzydzieści dwa. Wybrał Grzegorza Schetynę na Marszałka Sejmu, głosował nad uzupełnieniem porządku dziennego o wybór prezesa NBP i wybrał na tę funkcję Marka Belkę.
1229 nieobecności
Premiera nie było natomiast na tysiąc dwustu dwudziestu dziewięciu głosowaniach, na których między innymi wybierano Rzecznika Praw Obywatelskich, członków Rady Polityki Pieniężnej, czy sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wszystkie tegoroczne nieobecności premiera są usprawiedliwione pracami rządu.
Z kolei w ubiegłym roku Kancelaria Sejmu potrąciła Tuskowi z diety przynajmniej raz. W marcu szef rządu i ówczesny szef MSWiA Grzegorz Schetyna poszli grać w piłkę zamiast na głosowania. Rzecznik rządu tłumaczył wtedy, że "zawiodła komunikacja między klubem parlamentarnym a kancelarią premiera".
Źródło: TOK FM