Grupiński, krytykując Palikota, dołączył do grupy polityków PO, którzy domagają się wyciągnięcia konsekwencji wobec kontrowersyjnego posła (europoseł PO Filip Kaczmarek złożył już wniosek o wykluczenie Palikota z partii).
Wszyscy są kojarzeni z Grzegorzem Schetyną, który przyznał w środę, że nie wyobraża sobie, aby być w jednej partii z Palikotem.
Inny Palikot niż kiedyś
Grupiński tłumaczył w czwartek w Radiu Zet, że trudno "trzymać" z Palikotem, gdyż mamy do czynienia z inną osobą niż rok temu.
- Od pewnego czasu Janusz Palikot przekracza pewne granice, które dawniej, jeśli przekraczał, to robił to z pewnym wdziękiem i humorem nawet. Tym razem mamy do czynienia z politykiem, który szarżuje, wypowiada sądy o nieżyjącym prezydencie, które - wydaje mi się - nie powinny paść z jego ust i nie powinny być w ten sposób wypowiadane - stwierdził Grupiński.
Pytany, czy jest za wyrzuceniem Palikota z partii, powiedział: - Rzeczywiście byłbym za jego surowym ukaraniem.
I dodał, że jego zdaniem, zdecydowane rozstrzygnięcia w tej sprawie powinny zapaść, jak najszybciej. Pozostawiłby je jednak - jak zastrzegł - sądowi koleżeńskiemu (tam trafił wniosek o wykluczenie Palikota z partii). Choć - w jego opinii - poseł powinien sam zawiesić swoją aktywność w PO.
- Moim zdaniem Janusz Palikot powinien na jakiś czas wycofać się z życia publicznego i być może kiedyś do PO wrócić, ale wtedy, gdy zmieni styl swojego postępowania, ponieważ skończył się czas happeningów, a zaczął się czas przekraczania granic dobrego smaku - powiedział Grupiński.
O krwi na rękach prezydenta
Palikot mówił m.in., że trzeba zbadać, czy prezydent Lech Kaczyński nie był pod wpływem alkoholu, gdy wchodził na pokład samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem.
I odpowiedzieć na następujące pytania: Czy zostały pobrane próbki krwi z ciała Lecha Kaczyńskiego? Czy w dniu katastrofy prezydent znajdował się pod wpływem alkoholu? Dlaczego Lech Kaczyński spóźnił się o 25 minut na samolot? O czym rozmawiali z Jarosławem Kaczyńskim przed katastrofą? Dlaczego Jarosław Kaczyński w Smoleńsku nie zidentyfikował ciała Marii Kaczyńskiej? Czy nie było presji na pilota, by lądować w złych warunkach atmosferycznych?
Palikot stwierdził też, że to głupota, bezmyślność, brak procedur, pycha i ego Lecha Kaczyńskiego i jego obozu politycznego doprowadziły do tego, że wielu uczciwych ludzi zginęło w tej tragedii. - Bez wątpienia Lech Kaczyński ma krew na rękach, tych ludzi, którzy zginęli w Smoleńsku - powiedział Palikot.
"Jestem zły na Palikota"
Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział w radiu TOK FM, że warto zadać pytania dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej, jednak nie powinien tego robić Palikot. - To są pytania, które powinien stawiać prokurator, czy specjaliści, którzy nad przyczynami katastrofy pracują, a nie poseł Janusz Palikot - stwierdził Graś. - Bo wtedy te pytania w ogóle tracą sens i przenoszą uwagę opinii publicznej w zupełnie innym kierunku - dodał.
I nie krył zarazem irytacji z powodu tego, co się stało: - Jestem zły - po pierwsze na Janusza Palikota, że dzień po zwycięstwie zamiast radości i dyskusji w mediach o tym, jak ładnie i jak w pięknym stylu wygraliśmy, mamy dyskusję o Palikocie. Jestem też zły na kolegów, którzy akurat teraz uznali za stosowne, żeby temat Palikota na czołówki gazet znowu wrzucić, zgłaszając wnioski do sądu - powiedział rzecznik rządu.
mac/mtom
Źródło: Radio ZET, TOK FM, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24