Minister pracy chce zakazać klapsów dla dzieci

 
Minister Pracy i Polityki Społecznej Jolanta Fedak
Źródło zdj. gł.: TVN24
Trzeba ustawowo zakazać bicia dzieci, które jako metoda wychowawcza jest niedopuszczalna - powiedziała w TVN24 minister pracy Jolanta Fedak. Jej zdaniem pomysł PiS, by stworzyć komputerowy system monitorowania "losu dzieci" jest zły.

- Być może matka, która teraz bije swoje dzieci, zastosuje inną metodę wychowawczą. W świadomości społecznej istnieje przyzwolenie na bicie dzieci. Czas z tym skończyć. Chcemy, tak zmienić ustawę o przeciwdziałaniu przemocy, by stosowanie kar cielesnych wobec dzieci było zakazane – powiedziała Fedak.

Pytana, czy zabroniony będzie również klaps, nie odpowiedziała jednoznacznie. Stwierdziła jedynie, że w znowelizowanych przepisach będzie jasno określone, co będzie zakazane i za co rodzic będzie mógł ponieść karę. – Granica między karceniem a biciem jest bardzo cienka – podkreśliła.

Fedak dodała, że stosowanie kar cielesnych, to przeżytek w Unii Europejskiej. W wielu krajach są one zakazane.

Jej zdaniem pomysł posłów PiS, którzy proponują, by stworzyć komputerowy system monitorowania "losu dzieci" wspólny dla policji, nauczycieli, lekarzy i pracowników opieki społecznej, jest zły i zbyt ogólny.

- Żaden system informatyczny nie uwrażliwi nas na krzywdę dzieci, a wręcz przeciwnie, może spowodować więcej szkody, bo zwalnia od natychmiastowej reakcji – powiedziała Fedak.

PiS: Powstrzymajmy bicie dzieci

Wcześniej na konferencji prasowej w Sejmie, posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska tłumaczyła, że istotą systemu monitorowania "losu dzieci" jest zgromadzenie informacji, dostępnych dla policji, pomocy społecznej, szkół i ośrodków zdrowia. Informacji, którymi te instytucje wzajemnie by się wymieniały.

- Obecnie każda z instytucji działa oddzielnie, bo nie ma przepływu informacji. Dopiero, gdy dochodzi do tragedii, okazuje się, że w danej rodzinie już kilkakrotnie interweniowała policja, dziecko miało kłopoty w szkole czy nie zgłaszało się do przychodni na szczepienia - mówiła Kluzik-Rostkowska.

I dodała: - Obecne prawo zezwala na taki system, potrzebna jest tylko dobra wola ministerstwa pracy.

System miałby kosztować ok. 5 mln zł.

Zdaniem Kluzik-Rostkowskiej potrzebny jest też znacznie lepsza organizacja pracy ośrodków pomocy społecznej, by mogły skuteczniej zapobiegać przemocy w rodzinie.

– Również sądy powinny weryfikować swoje stanowisko ws. praw rodzicielskich. Sąd postanawia, że nie odbiera praw rodzicielskich, i czasowo kieruje dziecko do pogotowia opiekuńczego. I na tym się kończy, dzieci są pozostawione samymi sobie i bezskutecznie czekają adopcję - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

Posłanka PiS Beata Kempa przekonywała z kolei, że potrzebna jest, jak najszybsza zmiana prawa, tak by lepiej chronić dzieci. – Rodzice podejrzani o bicie dzieci mogą zgodnie z prawem odmówić składania zeznań. Trzeba ograniczyć im to prawo, z którego tak często teraz korzystają – powiedziała Kepma. - Nie można dopuścić, żeby oprawca wracał do domu i znów bił dzieci – podkreśliła.

Kempa poinformowała, że w ramach sejmowej komisji sprawiedliwości powstanie stała podkomisja, która dokona szybkiego przeglądu prawa i zaproponuje rozwiązania zmierzające do pełnej ochrony dzieci.

Źródło: tvn24

Czytaj także: