Zdaniem redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego" tłum, który przyszedł manifestować pod Pałac Prezydencki to "ludzie, którzy źle reagują na różne formy obecności religii w przestrzeni publicznej".
Według Bonieckiego spór o krzyż zyskał już w Polsce bardziej uniwersalny wymiar - manifestowania na rzecz świeckości państwa. Zaistniałą sytuację nazywa "nadużyciem tego czym jest krzyż dla chrześcijan, czym jest w naszej kulturze".
Mimo to nie uważa, aby była to profanacja świętego symbolu. - Krzyż przez Pałacem jest zdesakralizowany przez to, że się go używa jako narzędzia walki - powiedział.
"Tu jest potrzebny kompromis"
Ksiądz wyraził opinię, że zabranie krzyża i umieszczenie w tym miejscu tablicy byłoby "najmniej bolesnym sposobem" wyjścia z sytuacji. Jego zdaniem, są inne sposoby uczczenia pamięci zmarłego prezydenta i innych ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.
Boniecki wyraził jednak obawę, że "zawsze będą niezadowoleni". Spór powinien być rozwiązany za pomocą kompromisu, a pomysł, żeby wykraść krzyż podstępem jest według niego "absurdalny".
Kaczyńskiego by posłuchali
Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o tym, że przeniesienie krzyża jest jednoznaczne z opowiedzeniem się "po którejś stronie" ksiądz nazwał "niemądrymi i szkodliwymi dla samego Kaczyńskiego". Boniecki dodał, że gdyby prezes PiS przemówił do swoich zwolenników przyniosło by to posłuch.
Redaktor nie jest skłonny uwierzyć w to, że awantura o krzyż jest początkiem "rewolucji fundamentalistycznej" w Polsce.
- Polacy nie są aż tak podatni na fundamentalizmy - uważa Boniecki.
amk/mtom
Źródło: tvn24