Dziecko pani Barbary miało, jeżeli w ogóle urodzi się żywe, nie przeżyć więcej niż rok. Tak powiedzieli jej lekarze. Kobieta zdecydowała się na aborcję. - Nie mogłam tego zrobić w szpitalu legalnie w biały dzień, tylko musiałam robić to w tajemnicy, tak żeby mnie nikt nie widział. Nikomu nic nie mogłam powiedzieć - mówi pani Barbara.
Czasu było niewiele. Pani Barbara z mężem zdecydowali się złamać prawo. Wszystko odbyło się w absolutnej dyskrecji. W przeciwnym razie za złamanie prawa lekarzowi grozi nawet do 8 lat wiezienia. Kobieta nie ponosi odpowiedzialności karnej.
Statystyki "zadowalają ministerstwo"
Najnowsze sprawozdanie ministerstwa zdrowia za rok 2009 mówi o 538 legalnych aborcjach: 510 zabiegach przeprowadzonych z powodu upośledzenia lub nieuleczalnej choroby płodu, 27 - w związku z zagrożeniem życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jeden - ze względu na to, że ciąża była wynikiem gwałtu. - Ministerstwo opublikowało sprawozdanie, które tak naprawdę niewiele ma wspólnego z prawdą, które może zadowala samo ministerstwo, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - ocenia doktor Grzegorz Południewski, ginekolog-położnik, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny.
Ile kobiet dokonało nielegalnej aborcji - tego nie wiadomo. Zdaniem Południewskiego, problem ten może dotyczyć 80, a nawet 100 tysięcy kobiet. Skutki to depresja, trauma, wstyd i strach, że ktoś się dowie.
Leki wczesnoporonne bez recepty kupić można bez problemu ("Czarno na białym" TVN24)
Kompromis rodzący "aborcyjną mafię"
Obowiązująca w Polsce ustawa antyaborcyjna z 1993 roku to kompromis między kościołem a politykami. Kompromis, który od samego początku dzielił Polaków. Szybko okazało się też, że ustawa ta nie rozwiązuje problemu. Powstał olbrzymi nielegalny aborcyjny biznes.
Lekarze z aborcyjnego podziemia na trwającym około godziny zabiegu zarabiają krocie. Za usunięcie ciąży trzeba zapłacić od 2 do 4 tysięcy złotych. - Z jednej strony można by było traktować to jako sposób zarobkowania dla wielu lekarzy, ale ja traktuję to trochę inaczej - w moim przekonaniu jest to sztuczna kryminalizacja środowiska lekarskiego - uważa Południewski.
Mocniejszych słów używają przeciwnicy aborcji. - Ja używam określeń przestępczość aborcyjna, mafia aborcyjna. Mordują dzieci za pieniądze - mówi Mariusz Dzierżawski z Fundacji "Prawo do Życia".
Łatwiej umówić się na zabieg aborcji niż na zwykłą wizytę u lekarza ("Czarno na białym TVN24)
"Hipokryzja państwa polskiego"
Łamanie prawa przez lekarzy to jedno. Drugie to coraz więcej fałszywych ogłoszeń, w których oferuje się szybką aborcję. Zdesperowane kobiety często płacą setki złotych za witaminę C (która miała być tabletką przeciwporonną - red.) lub wyjeżdżają za granicę, gdzie ciążę usuwają zgodnie z prawem obowiązującym w danym państwie, zostawiając tam grube tysiące złotych. Ministerstwo przyznaje w swoim sprawozdaniu, że jest świadome turystyki aborcyjnej.
- To jest gorzej niż fikcja. To jest przykład niebywałej hipokryzji państwa polskiego - ocenia sprawozdanie ministerstwa Marek Balicki, polityk lewicy, były minister zdrowia. Balicki zapowiada złożenie w lutym projektu ustawy liberalizującej przepisy i zezwalającej kobietom na aborcję do dwunastego tygodnia ciąży.
Zmiany ustawy aborcyjnej chce też SLD, ale jego przewodniczący nie widzi na to szans. - PiS, które będzie prowadziło krucjatę i strachliwa PO, gdzie Gowin (poseł Jarosław Gowin - red.) odnosi absolutne na tym polu sukcesy nie będzie chciała podejmować dyskusji, zwłaszcza w roku wyborczym - uważa Grzegorz Napieralski.
Źródło: tvn24