Wszyscy trzej goście "Faktów po Faktach" dobrze ocenili raport komisji Millera. Jedynie Ludwik Dorn, choć podkreślał, że raport w "dość dużym zakresie" wyjaśnił przyczyny katastrofy, zgłaszał pewne zastrzeżenia co do prac komisji.
Po tym raporcie, jak się wczyta dokładnie, to widać wyraźnie, że delikty ustawowe były Ryszard Kalisz, SLD
Sprawa dla prokuratury wojskowej i cywilnej (TVN24)
- Ja go oceniam jako rzetelny, ale pozbawiony (…) pewnych istotnych elementów wiarygodności – mówił Dorn, podkreślając, że komisja pracowała rzetelnie, ale miała ograniczoną wiedzę (np. nie mogła dokładnie przebadać stanu technicznego wraku). Jak podkreślał, stało się tak z winy rządu i Donalda Tuska.
- Po prostu brakowało jej materiału empirycznego i są tam istotne luki - dodał poseł stowarzyszony z Prawem i Sprawiedliwością.
Sprawa dla prokuratora, a nawet Trybunału
Goście programu podobnie zgodni byli, jeśli chodzi o wnioski z raportu płynące dla prokuratury. Zarówno Czuma, Dorn, jak i Kalisz, mówili, że znajduje się w nim materiał do analizy zarówno dla prokuratorów wojskowych (w zakresie funkcjonowania 36. specpułku) jak i cywilnych.
Jedynie Kalisz poszedł krok dalej. - Może już ostatnio zbyt często o tym mówię, ale to dla funkcjonowania państwa polskiego w ramach Konstytucji jest bardzo ważne - zaczął poseł SLD. - Ja tu widzę również, na bazie tego raportu, pole dla odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
- Po tym raporcie, jeżeli chcemy być odpowiedzialni, to powinna być komisja odpowiedzialność konstytucyjnej – mówił, tłumacząc, że w ramach przygotowania przeanalizowałaby odpowiedzialność poszczególnych ministrów pod kątem naruszania ustaw i konstytucji.
"Widać delikty ustawowe"
Dopytywany o to, kto mógłby stanąć przed Trybunałem Stanu, wyjaśniał, że z pewnością chodzi o szefa kancelarii premiera Tomasza Arabaskiego i byłego szefa MON Bogdana Klicha. - Po tym raporcie, jak się wczyta dokładnie, to widać wyraźnie, że delikty ustawowe były - mówił o odwołanym wczoraj ministrze obrony.
Dorn: Klich poprzestał na samozadowoleniu (TVN24)
W przypadku Arabskiego wyjaśniał, że odpowiadał on nie tylko za koordynację tego, w jaki sposób poszczególne kancelarie korzystają z VIP-owskich samolotów, ale też powinien im przekazywać, że np. jakieś lotnisko nie nadaje się do użytku. Jak podkreślał, taką informację półtora miesiąca przed katastrofą przekazał po rozmowie z wysokimi przedstawicielami władz rosyjskich polski ambasador w Moskwie Jerzy Bahr. Poseł SLD dodał, że powinno zostać wyjaśnione, co z tym pismem zrobił Arabski i MSZ.
Czuma odpowiadając na te zarzuty stwierdził, że Kalisz jest "żądny krwi". - Moim zdaniem nie ma tu żadnej materii, żeby postawić kogokolwiek przed Trybunałem Stanu - stwierdził.
Źródło: tvn24