Dlatego firmy szukają pracowników właśnie na Wschodzie. Tylko od początku stycznia do końca maja w urzędach pracy na Mazowszu firmy zadeklarowały chęć przyjęcia ponad 80 tys. cudzoziemców. To o 50 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Równie duży skok zanotowano w woj. łódzkim.
Przoduje Wielkopolska
Jednak rekordzistą w zatrudnianiu cudzoziemców jest Wielkopolska. Tamtejsi rolnicy i prywatne firmy wyrazili chęć zatrudnienia 74 proc. więcej pracowników z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Gruzji i Mołdawii niż w 2010 roku. Specjaliści prognozują, że w tym roku będzie 270 tysięcy miejsc pracy dla cudzoziemców. W ubiegłym roku było ich 180 tys.
Najbardziej pracowników ze Wschodu poszukują rolnicy. Jak mówią, Polacy nie chcą już "babrać się w ziemi". - Bez Ukraińców, którzy stanowią ponad 90 proc. pracujących w Polsce cudzoziemców, plantacje na Mazowszu musiałyby zostać zaorane - mówi Mirosław Bieniecki, socjolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i Instytutu Spraw Publicznych. Z kolei prof. Irena Kotowska ze Szkoły Głównej Handlowej przyznaje, że doszliśmy do tego, że Polscy dzielą pracę na lepszą i gorszą. Nie podejmują się w kraju ciężkich i kiepsko płatnych prac, wolą wyjechać na Zachód i więcej zarobić.
Nie wszyscy pracują
Jednak jak pisze gazeta, nie wszyscy cudzoziemcy, którzy mają w Polsce zapewnioną pracę rzeczywiście ją podejmują. W ubiegłym roku było to ok. 70 proc., w tym będzie podobnie. Reszta bierze od pracodawców oświadczenia o zamiarze zatrudnienia, by łatwiej dostać polską wizę i wyjechać dalej na zachód, gdzie zarobki są wyższe.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna