Optymizm Kwiatkowskiego odnośnie szybkiego sądzenia uczestników zajść okazał się być pozbawiony podstaw. Skazano jedynie trzech, bo sami się przyznali. Sprawę reszty sędziowie odroczyli na grudzień. Policja musi zgromadzić i przekazać odpowiednie dowody, zwłaszcza nagrania z kamer monitoringu.
Tak więc, czy sądy 24-godzinne działają jak powinny? - Ten tryb nie zawodzi, gdy materiał dowodowy jest tak przygotowany, że można z niego korzystać - zapewnia Kwiatkowski. Policja odpiera jednak zarzut ministra. Według funkcjonariuszy, nie sposób w ciągu jednego dnia obejrzeć dziesiątki godzin nagrań i przeprowadzić ich analizę.
Niemożliwość?
Prawnicy pośrednio wspierają policję, twierdząc, że sądy 24-godzinne nie nadają się do sądzenia uczestników zamieszek. Problem w tym, że utworzono je właśnie do tego celu. Zwłaszcza z myślą o walkach na stadionach. Wielokrotnie zapewniali i nadal zapewniają o tym politycy.
- Ten tryb zamiast sądzić niebezpiecznych chuliganów stadionowych jest sprowadzony do osądzania pijanych kierowców, rowerzystów. Trzeba było powiedzieć otwarcie, że ten tryb do tego jest - mówi dr Łukasz Chojniak, karnista. Prawnicy proponują inne rozwiązanie, tak zwany "tryb nakazowy", kiedy wyrok wydaje sam sędzia, bez prowadzenia rozprawy.
Minister Kwiatkowski jest jednak nieprzekonany. W jego opinii największym sprawdzianem będą rozgrywki na Euro 2012. - Na każdym stadionie jest kilkaset kamer, więc nie będzie problemu z materiałem dowodowym - zapewnia minister.
Źródło: tvn24