Warszawiakom przypominać nie trzeba, Państwu z rzadka odwiedzającym miasto chyba niestety też nie – w samym centrum stolicy Polski mamy kilkunastohektarowy pusty plac pełen śmieci z powtykanymi blaszanymi hangarami. Widok, jakiego nie sposób zobaczyć już w żadnym europejskim mieście. Widok, jaki długo jeszcze będziemy podziwiać.Stołeczni radni wpadli właśnie na pomysł, aby wyrzucić do kosza wszystkie projekty poprzedników, w tym układany w kilkuletnim trudzie i znoju plan zagospodarowania przestrzennego okolic Pałacu Kultury. Plan, który miał umożliwić wreszcie zabudowę tego placu według najprostszej i najbardziej logicznej recepty odtwarzającej siatkę przedwojennych ulic w skali sześcio-ośmiopiętrowej, czyli w sumie przyjaznej człowiekowi.Ale nie. Będzie… właściwie nie wiadomo jak, ale inaczej. Bo może wyższe budynki? Wieżowce ze szkła? A może nie ze szkła? A może zostawimy jednak niektóre koncepcje poprzedników i twórczo wykonamy śliczny architektoniczny amalgamat? A może nie? I tak pospieramy się kilka lat, pod koniec kadencji wysmarujemy jakiś plan, a poprzednicy – zgodnie z ustalaną tradycją – wyrzucą go do kosza.Dziś taki odcinek mocno warszawski, dla Państwa spoza stolicy może trochę nudny. Nie da się jednak ukryć, że Pałac Kultury jest jednym z bardziej charakterystycznych budynków w Polsce, a fakt, że stoi w samym centrum stolicy powoduje, że urasta do symbolu jak Brama Brandenburska czy Łuk Triumfalny. Nawet trafił do rejestru zabytków. Wydawałoby się więc, że może warto zadbać o jego otoczenie, aby ten symbol nie tkwił jak słup na polu w centrum miasta, tylko w miasto się wpisał i żył za dnia i w nocy. Ale nie. Radni będą myśleć. I znów okażą się bezradni.Pałac Kultury i Nauki. Pałac – owszem, z kulturą bywa różnie, ale nauki to już z historii nie wyciągnął nikt.