Porodówka w Zakopanem zamknięta, bo nie ma lekarzy

TVN24

Aktualizacja:
Sposób na młodego lekarzaTVN24 Łódź
wideo 2/3

Przez przynajmniej miesiąc dwa oddziały szpitala w Zakopanem - położniczo-ginekologiczny oraz neonatologiczny - nie będą funkcjonowały. Wszystko przez braki kadrowe. By reaktywować oddziały, potrzebnych jest siedmiu-ośmiu lekarzy.

Jeszcze we wtorek rano na oddziale położniczo-ginekologicznym w szpitalu powiatowym im. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem przebywały trzy ostatnie pacjentki.

Teraz już ich nie ma - oddział stoi pusty. Dwie kobiety trafiły do szpitala w Nowym Targu, trzecia została wypisana do domu.

"Informujemy o czasowym zaprzestaniu wykonywania działalności leczniczej przez Oddział Ginekologiczno - Położniczy i Oddział Neonatologiczny przez okres 1 miesiąca tj. od dnia 1.10.2019 r. do dnia 31.10.2019 r. z uwagi na brak możliwości zabezpieczenia niezbędnej obsady kadrowej" - informuje na swojej stronie internetowej szpital.

Nie ma kto leczyć

Wszystko przez to, że z pracy zrezygnowali lekarze. Zdecydowali się na taki krok, gdy stwierdzili, że nie są w stanie dłużej zapewniać całodobowych dyżurów w placówce. Stało się to niemożliwe po tym, jak jedna z lekarek zaszła w ciążę i nie mogła już pełnić dyżurów.

Dyrekcja szpitala przedstawiła lekarzom aneks do umów, na mocy którego mieli oni zapełnić lukę po koleżance. Medycy odmówili podpisania. Tym samym od 1 października nie mają ważnych umów z placówką.

Z informacji starosty tatrzańskiego Piotra Bąka wynika, że lekarze ginekolodzy zażądali wysokich stawek godzinowych. Dotychczas zarabiali 90 zł za godzinę dyżurowania, po godzinie 15.00 otrzymywali 95 zł za godzinę, a w weekendy i święta zarabiali 100 zł za godzinę.

Już pracują gdzieś indziej

Siedmiu lekarzy ginekologów podpisało umowy o pracę ze szpitalem specjalistycznym w Nowym Targu, gdzie formalnie od początku października zaczęli wykonywać swe obowiązki.

Dyżury nadal pełnią położne. Zamiast na porodówce, pracują jednak na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym - w przypadku zgłoszenia się ciężarnej kobiety, mają one jechać z nią karetką do innego szpitala.

- My jesteśmy gotowe do pracy i chcemy pracować w szpitalu w Zakopanem. Dyrekcja szpitala nie może nas zmusić do bezpłatnego urlopu. W tej chwili mamy tak zwany przestój, bo inaczej tego nazwać nie możemy. Taka sytuacja, gdzie nie ma pacjentów na oddziale, może się teoretycznie zdarzyć i tak traktujemy to, co się dzieje obecnie – powiedziała p.o. oddziałowa oddziału neonatologicznego Marta Stasiowska.

Zdaniem położnych zawieszenie działalności oddziału to realne zagrożenie zdrowia lub życia mieszkańców Podhala.

Lekarzy brakuje od dłuższego czasu

W zakopiańskim szpitalu już rok temu brakowało lekarzy. Mimo prowadzonej rekrutacji, żadnego nowego lekarza nie udało się zatrudnić.

Co dalej z oddziałem? Tego na razie nie wiadomo. Dyrekcja na razie nie złożyła wniosku o likwidację oddziału.

- Na razie zgłosiliśmy do wojewody i NFZ zawieszenie działalności na miesiąc - informuje Małgorzata Czaplińska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa.

By oddziały mogły wznowić działalność, potrzeba siedmiu-ośmiu lekarzy.

- Zadaniem władz szpitala jest teraz znalezienie lekarzy, aby zapewnić funkcjonowanie oddziału ginekologiczno-położniczego. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, bo specjalistów brakuje w całej Polsce. Sądzę że w ciągu miesiąca uda się skompletować skład lekarzy ginekologów – powiedział starosta tatrzański Piotr Bąk.

Autor: FC / Źródło: tvn24.pl