Nasz reporter zauważył w poniedziałek na bulwarach rower miejski oraz kilka hulajnóg. - Widać, że sporo czasu spędziły w wodzie. Są mocno skorodowane i zniszczone. Między bulwarami a lustrem wody jest teraz kilka metrów różnicy. Nie mogła ich wyciągnąć przypadkowa osoba - ocenił Węgrzynowicz.
Czytaj również: Dwa centymetry do rekordu. Wisła w stolicy coraz płytsza
Niski stan wody okazją do sprzątania
Zagadkę wyjaśnił w rozmowie z tvnwarszawa.pl Jan Piotrowski, pełnomocnik prezydenta m.st. Warszawy ds. Wisły. Przyznał, że wyłowione przedmioty to efekt akcji sprzątania nad Wisłą, w której sam brał udział. Ocenił, że było to trudne zadanie, ale akcję wspomagają wodniacy z łodzią. - Tam teraz nikt nie podpłynie, jest niski stan wody i widać kamienie. Wyciągnęliśmy sami cztery hulajnogi. Dodatkowo organizujemy akcje sprzątania. Najbliższa odbędzie się 27 sierpnia, wcześniej sprzątaliśmy w lipcu - powiedział. - To są też akcje, które robimy razem z mieszkańcami w ramach kampanii "Dzielnica Wisła od lat". Rzeczy są wyciągane z Wisły, kiedy wiemy, że jest niski stan wody i wiemy, że się pojawiają. Staramy się to robić na bieżąco - dodał.
Wysychające koryta rzek w całej Europie. "Będzie tylko gorzej".
Niektóre z hulajnóg, które zostały teraz wyłowione, były w ocenie Piotrowskiego świeżo wrzucone do wody. - Widać ewidentnie, że znalazły się tam w ciągu kilku ostatnich dni. Wyciągnąłem je na brzeg i postawiłem w bezpiecznym miejscu - powiedział. Dodał też, że w ostatnich latach to notoryczny problem. W Wiśle można znaleźć dużo hulajnóg i rowerów. - Kilka razy zaprowadziłem rower do bosmanatu i tam zaczekał na swojego właściciela. Zdarza się też, że operator zgłasza się po jednoślad, jeśli ten system GPS działa. Najczęściej zostawiamy je w bezpiecznym miejscu, operator się pojawia i je odbiera.
Dywan, opony, komputer i telefony
Jakie "skarby" można jeszcze odkryć w Wiśle? - Znaleźliśmy też ciężki dywan, przesiąknięty już mocno wodą, 11 opon, MacBooka, którego ktoś wcześniej zniszczył i ewidentnie chciał się go pozbyć, a także dużo telefonów - wymienił dalej Piotrowski.
"Miejski Zarząd Zieleni chwali plażowiczów, że generalnie starają się sprzątać po sobie i zostawiają swoje śmieci w obrębie koszy i beczek. Duża część śmieci to butelki. Średnio dziennie na plażach i ścieżkach rekreacyjnych zbieranych jest nawet 10-15 m3 śmieci. Najwięcej odpadów jest oczywiście w weekendy" - czytamy w komunikacie ratusza z lipca zapowiadającym akcję sprzątania nad Wisłą.
Autorka/Autor: katke
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Artur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl