Włosi nie mają chwili wytchnienia od wysokich temperatur. Lokalne media ostrzegają przed kolejnym antycyklonem (wyżem) afrykańskim, który od poniedziałku, przez mniej więcej tydzień, będzie męczył Półwysep Apeniński temperaturą powyżej 40 stopni Celsjusza.
Najwyższe wartości są prognozowane w centrum oraz na południu kraju, a także na Sycylii i Sardynii. Na tej drugiej wyspie słupki rtęci mają wskazać 42-43 stopnie. Meteorolodzy informują, że najintensywniejsza będzie we wtorek i w środę, kiedy masy gorącego powietrza znad Sahary napłyną nad prawie całe terytorium Włoch. - Jesteśmy w okresie charakteryzującym się ekstremalnymi, uporczywie utrzymującymi się zjawiskami pogodowymi - powiedział włoski meteorolog Mattia Gussoni.
CZYTAJ TEŻ: "Ten wyż to jest nasza nadzieja". Tak przyjdzie do nas ciepło
W nocy nie będzie dużo chłodniej
Dziennik "La Repubblica" ostrzegł w poniedziałek, że w Rzymie już jest bardzo gorąco, a będzie jeszcze cieplej. Temperatura w stolicy, zwłaszcza w dzielnicach oddalonych od morza, sięgnie nawet 40 stopni. Największy problem pojawi się po zachodzie słońca, kiedy ulice, budynki i chodniki zaczną powoli oddawać zgromadzone za dnia ciepło, uniemożliwiając obniżenie się temperatury.
W nocy temperatura nie spadnie poniżej 25 stopni. Oznacza to, że mieszkańcy Włoch oraz turyści doświadczą nocy tropikalnych, więc szanse na wytchnienie po gorącym dniu są niewielkie.
Turyści przybywający do Rzymu w większości nie są przygotowani na tak ekstremalne warunki pogodowe, co można zauważyć na ulicach, placach oraz w pobliżu zabytków. Niektórzy z przyjezdnych szukają ochłody w fontannach, co jest zabronione i karane grzywnami. Straż miejska interweniuje między innymi przy fontannie Barcaccia przy Schodach Hiszpańskich, gdzie turyści wchodzą po marmurowej powierzchni, by włożyć pod strumień wody głowę.
Upały są realnym zagrożeniem
Profesor Francesco Franceschi z oddziału ratunkowego rzymskiej Polikliniki Gemelli ostrzegł na łamach dziennika "Il Messaggero", że długotrwałe fale upałów są wrogiem nie tylko dla osób najsłabszych, ale zagrażają zdrowiu wszystkich. W okresie upałów rośnie liczba przypadków wylewów i zawałów serca. Jak powiedział, stres - wywołany także gorszym snem - prowadzi do spadku odporności i zwiększa ryzyko zachorowania na choroby zakaźne. Ponadto skwar wyraźnie wpływa na zachowanie.
- Ogólnie rzecz biorąc, ludzie są bardziej drażliwi, podatni na lęki i ataki paniki oraz zaburzenia koncentracji. Dlatego obserwujemy wzrost liczby awantur i wypadków drogowych. Powinniśmy zacząć się martwić wtedy, gdy popełniamy więcej błędów niż zwykle i zapominamy o różnych rzeczach - podkreślił profesor Franceschi.
Upały zmniejszają produkcję legendarnego sera
Wysoka temperatura jest uciążliwa nie tylko w miastach, lecz także na wsiach. Hodowcy bydła muszą chronić przed gorącem krowy oraz ich mleko, które jest niezbędne do produkcji serów, na przykład parmezanu. - Ekstremalne upały wpływają na jakość i ilość mleka - powiedział Nicola Bertinelli, prezes konsorcjum Parmigiano Reggiano, organizacji zrzeszającej wszystkich producentów sera.
Przy temperaturach przekraczających 40 stopni Celsjusza krowy spędzają więcej czasu leżąc, słabo jedzą i produkują do 10 procent mniej mleka. A gdyby już chciały podjeść, to mogą nie mieć czego. - Jeśli nie pada deszcz, trawa nie rośnie. Nie można więc produkować siana i nie da się zdobyć mleka potrzebnego do produkcji sera - powiedział agencji informacyjnej Reuters Bertinelli. Żeby schładzać i nawadniać otoczenie krów, hodowcy instalują między innymi kurtyny wodne, przez co rośnie zużycie energii. Więcej wykorzystuje się jej też do chłodzenia magazynów, w których przechowywane są kręgi Parmigiano Reggiano.
- Jeśli ekstremalne zjawiska będą się przedłużać i nasilać, z pewnością wpłyną zarówno na ilość, jak i jakość mleka, ale przede wszystkim doprowadzą do wzrostu kosztów - powiedział Paolo Ganzerli, dyrektor ds. sprzedaży międzynarodowej grupy spożywczej Gran Terre. - Parmigiano Reggiano istnieje od ponad 800 lat. Nie chcemy być ostatnim pokoleniem, które go je – podsumował Ganzerli.
CZYTAJ TEŻ: Europa Zachodnia się gotuje. Alarmy dla milionów ludzi